Cook As You Are - spalaj drewno i ciesz się jedzeniem! - Wspieraj smaki życia

Odkąd pamiętam, jedzenie odgrywało ogromną rolę w moim życiu. Dorastając na Tajwanie, miejscu z ogromną kulturą ulicznego jedzenia, moja mama rzadko gotowała w domu. Tuż przed wyjściem z pracy do domu dzwoniła do mnie i pytała: “Co chcesz dziś zjeść?”, a w drodze do domu łapała to, na co miałem ochotę. Mój tata potrafił tylko zagotować wodę, a jego powodem przebywania w kuchni było szukanie przekąsek, nigdy gotowanie. Od najmłodszych lat uczyłem się, łyżka po łyżce, że wybór był czymś, czego mogłem dokonywać każdego dnia, posiłek po posiłku. Różnorodność była dosłownie za rogiem, w odległości jednego straganu z jedzeniem. To, wraz z moim powracającym marzeniem z dzieciństwa, charakteryzuje mój styl facylitacji.

Dla mnie: każdy ma swój unikalny styl facylitacji, tak jak każdy może gotować, w zależności od tego, co znajduje się w szafce kuchennej lub jaką wiedzę przekazano ci lub sam ją zdobyłeś. W gotowaniu nie chodzi o bycie szefem kuchni i przestrzeganie zasad, ale o tworzenie, aby zaspokoić swoje pragnienia i robić to z głębi serca. Zainspirowany ‘Sitting in The Fire’ Arnolda Mindella i połączony z koncepcją ‘spalania drewna’, powstał tytuł tego końcowego projektu. ‘Gotuj jak chcesz - spalaj drewno i ciesz się jedzeniem!’

Moja miłość do jedzenia wykroczyła poza zaspokajanie głodu. Stało się ono dla mnie sposobem na łączenie się z ludźmi i kulturami. Każde danie opowiada jakąś historię, a każda kultura lub pochodzenie rodzinne ma swój niepowtarzalny smak. Dlatego wybrałem przepisy, które mają znaczenie, związane z konkretnym smakiem. Ta wybrana forma lub struktura ma być szkieletem dla tego końcowego projektu. W którym wykorzystuję wybrany smak i przepis jako metaforę do wyrażenia mojego stylu facylitacji, refleksji widzianych przez pryzmat Processwork i dzielenia się uzyskanymi spostrzeżeniami. Jaki smak jest najbardziej znany w daniu? I jak ten smak odnosi się do lekcji życia?

W języku mandaryńskim “Suān 酸 tián 甜 kǔ 苦 là 辣” oznacza kwaśno-słodko-gorzko-pikantny. Jest to termin używany do opisania wzlotów i upadków, radości i smutków życia. Tradycyjnie, gdy para ma zamiar przystąpić do rytuałów ceremonii ślubnej, jedną z zabaw weselnych jest degustacja potraw w czterech różnych smakach, które symbolizują emocje, jakich doświadczą podczas wspólnego życia jako para. Ten sposób angażowania smaków jako ucieleśnionej metafory życia jest czymś, co moim zdaniem można rozszerzyć poza instytucję małżeństwa. Zapożyczyłem więc formę tej gry i zastosowałem ją w mojej pracy magisterskiej.

W tym końcowym projekcie każdy rozdział reprezentuje jeden ze smaków. W tych rozdziałach dzielę się historią, moimi refleksjami i przepisem związanym z tym smakiem, który przywołuje wspomnienie lub refleksję na temat bycia facylitatorem zorientowanym na proces. Jak w tej podróży bycia Processworkerem nauczyłem się doceniać i pracować ze wszystkimi tymi smakami, w życiu i podczas pracy z grupami, ludźmi lub istotami. Tak jak wtedy, gdy wchodzi się do kuchni i zaczyna gotować, przygotowywać jedzenie, którym można się delektować.

Intro: unoszenie się w pisaniu

Jak na kogoś, kto myśli obrazami, czuję się przerażony pisząc.

W mojej głowie kłębią się różne myśli.

  • Nie wiesz, jak jasno wyjaśnić pewne rzeczy!
  • Używasz zbyt wielu słów
  • Nie jesteś w stanie tworzyć logicznych połączeń.
  • Ludzie nigdy nie zrozumieją, co próbujesz powiedzieć

Te myśli brzmią jak krzyki ludzi. Ludzie wypychają mnie z fotela. Zaczynam więc szukać jakiejkolwiek rozrywki: filiżanki herbaty, innego zadania do wykonania. Cokolwiek, co pomoże mi oderwać się od pisania.

Ale potem przypomniałem sobie....

  • Jak..... kiedy czytam tekst, który używa dokładnie właściwych słów do opisania tego, czego również doświadczyłem, czuję się, jakby słowa pieściły moją duszę
  • Jak bogate są te historie w tekstury, smaki i warstwy. Historie, którymi inni tak hojnie dzielili się ze mną w ramach badań partycypacyjnych. Jak bardzo te historie zasługują na to, by się nimi delektować.
  • Jak doświadczam radości i czystej błogości, kiedy czytam i łączę się z tymi historiami. Jak moje serce topnieje i rozszerza się, przeżuwając historię i przyszłość wplecione w te opowieści.

Więc unoszę się nad krawędzią, tak jak w kreskówkach postacie dają się uwieść zapachowi, poruszając się, będąc ciągniętym przez coś większego od siebie. I tak piszę.....

Powracający sen z dzieciństwa

Chodzę po ulicy.

Rozmawiam z kimś obok mnie. Gdzieś w trakcie rozmowy czuję potrzebę zmiany perspektywy. Robię trzy kroki i z każdym krokiem wznoszę się wyżej, aż w końcu ‘unoszę się’. Osoba, z którą rozmawiałem, patrzy w górę z niedowierzaniem i pyta, dlaczego tam jestem. Wzruszam ramionami i pokazuję, jak to się robi, to przełączanie perspektyw.

‘To proste! twierdzę, tylko po to, by dowiedzieć się, że nie każdy może robić to, co ja.

Doraemon

Doraemon był moją ulubioną kreskówką z dzieciństwa. Robot kot z przyszłości, który podróżował w czasie przez szufladę stołu. Doraemon ma magiczną sakiewkę. Stamtąd kot-robot wyciąga wszelkiego rodzaju gadżety z przyszłości, aby ‘naprawić’ dany problem. Take-copter (タケコプター), czyli Bamboo-Copter (brać to po japońsku bambus) jest moim ulubionym.

To uwielbienie przełożyło się na mój powtarzający się sen z dzieciństwa, a później także na mój styl facylitacji. Pragnienie zmiany perspektywy i zobaczenia rzeczy z innego punktu widzenia. Ale także niezręczne ‘dopasowywanie się’ do grupy. W pewnym sensie jestem bardziej podobny do Doraemona, który jest częścią grupy i jednocześnie robotycznym kotem z przyszłości, niż do Shizuki (koleżanki z klasy i sekretnej sympatii głównego bohatera Nobity) z bloku.

SOUR

Moja rola w grupach

Skąd bierze się moja wyobcowana pozycja w stosunku do grup? Przez długi czas wmawiałem sobie, że jestem outsiderem, który jest zupełnie sam.

’Jeśli opierasz się na górach, góry spadają.

Jeśli opierasz się na ludziach, ludzie upadają.

Więc lepiej polegać na sobie, to najlepszy sposób na oparcie się’

Te słowa to jedna z lekcji, które często powtarzali mi rodzice.

Moje relacje z rodzicami są, po prostu, skomplikowane. Moi rodzice mieli pozamałżeński romans. Moja matka była partnerką mojego ojca publicznie i prywatnie. Oznacza to, że mój ojciec pozostał prawnie żonaty, ale mieszkał z moją matką. Raz w miesiącu, w niedziele, odwiedzał swoją ‘prawdziwą’ rodzinę. Wiedziałem, że ci ludzie istnieją, ale nigdy się nie spotkali. Najstarszy syn mojego ojca jest starszy ode mnie o 22 lata. A moja matka jest o dziewięć lat starsza od tego syna. W mojej ojczyźnie mój ojciec, matka i ja byliśmy dziwnym połączeniem. Widziałem spojrzenia nieznajomych, gdy nas widzieli: co ten starszy mężczyzna robi z tą młodszą kobietą? Znajomi, którzy wiedzieli, że chodzi o coś więcej, nigdy nie zadawali palącego pytania: dlaczego mój ojciec nie mieszkał z własną rodziną, tylko z nami?

Od najmłodszych lat rozumiałem status naszej rodziny. Mama powiedziała mi: ‘Twój tata i ja nie jesteśmy małżeństwem, ale nie wolno ci nikomu o tym mówić’. Miałem prawdopodobnie pięć lub sześć lat. Przytaknąłem z powagą. Dorastając, raz po raz pytałem mamę, ale na próżno: ‘Codziennie się kłócicie. Dlaczego nie odejdziesz od taty? Przecież nie jesteście małżeństwem’.

Nasza rodzina żyła w izolacji. Rodzina ze strony ojca nigdy nas nie odwiedzała. Moja matka była czarną owcą swojej rodziny. Mój dziadek ze strony matki był tak zły i rozczarowany, że mama wybrała mojego ojca, że zerwał z nią kontakt. Jego żona, moja babcia, nadal utrzymywała kontakt z mamą, ale w tajemnicy. W końcu, w wieku sześciu lat, poznałem rodzinę ze strony matki. Dziadek tolerował moją mamę w swoim domu, pod warunkiem, że nigdy nie wspominał o moim ojcu. Powiedziano mi, że nigdy nie wolno mi wspominać o ojcu podczas odwiedzin u dziadków. Dzięki doświadczeniu, nie wiedząc, co to jest, dowiedziałem się, co to znaczy mieć niską rangę. Co to znaczy być na marginesie w jednym kontekście, a zyskać status i władzę w innym.

Ten wymuszony porządek ‘tego, jak powinno być’ jest rzeczywistość konsensusu mojej rodziny i od tego poziom rzeczywistości konsensusu mój tożsamość podstawowa jest formowana i kształtowana. To, co rozumiałem jako dziecko, było rzeczywistością tej społeczności w danym czasie i kulturze. Nauczyłem się działać zgodnie z ustaloną komunikacją werbalną i niewerbalną.

SOUR w życiu

Nauczyłem się doceniać rzeczywistość konsensusu z jego Ranga, dynamika władzy i uzgodnione mierzalne składniki jako kwaśny smak. Jak ugryzienie dojrzałej i soczystej limonki. Kwaskowatość soku z limonki sprawia, że miesiąc się marszczy, a twarz marszczy. Zademonstrowała to tutaj moja pociecha, gdy próbowała swojego pierwszego owocu mandarynki.

Kwaśny według tradycyjnej medycyny chińskiej działa ściągająco. Zacieśnia wszystko i zatrzymuje wyciek zarówno płynów, jak i energii. Rozpoznaję i doceniam ten smak podczas pracy z grupami w roli facylitatora. Wprowadzenie kwaśnego smaku, a tym samym praca ze świadomością rzeczywistości konsensusu, może przynieść chwilową ulgę w poczuciu jasności. Lekkie napięcie wiąże, ogranicza i kompresuje grupę. W zależności od dynamiki władzy w grupie, czasami pojawia się nowy przepływ informacji, jak powódź śliny po zjedzeniu czegoś kwaśnego. Uważam, że jest to podobne do hotspoty w procesach grupowych, gdzie momenty napięcia mogą stworzyć możliwości wzrostu i rozwoju. Z każdym kęsem czegoś kwaśnego, ślina zaczyna płynąć, podobnie jak informacje, które proszą o rozwinięcie. Kwaśność jako krawędź lub próg między pierwotnymi i wtórnymi procesami i tożsamościami. Miejsce możliwości, jeśli ktoś jest gotów zaangażować się i odkryć nieznane lub mistyczne podstawy.

💭 Historia z archiwum pamięci

Lato 2020, czerwiec, Gdy morderstwo George'a Floyda stało się wirusowe, podczas gdy cały świat był zamknięty, pojawiły się demonstracje #blm. Czułem się rozdarty. Aktywista społeczny we mnie chciał być na ulicach, zrobić swoją część, pozwolić, by mój głos został usłyszany i dołączyć do ruchu. Przestraszona część mnie wahała się, co z dystansem społecznym? Co z bezpieczeństwem osób wokół mnie? Gorączkowo sprawdzałam znajomych, przeglądając Whatsapp, by sprawdzić, czy ktoś wybiera się na demonstrację i jakie są ich przemyślenia, jeśli chodzi o dystans społeczny i przebywanie w tłumie w słusznej sprawie.

W jakiś sposób żaden z moich przyjaciół w Holandii nie podzielał mojego gorączkowego i niespokojnego niepokoju. Czuli, że #blm jest czymś odległym od ich świata, nie czymś, w czym mogliby uczestniczyć. Jedna przyjaciółka wybrała się z rodziną na demonstrację w Rotterdamie. Nie miałam pojęcia, jakie powinno być moje miejsce, co powinnam teraz zrobić?

Wtedy dotarło do mnie, że jestem facylitatorem, więc przynajmniej mogę to robić. I mogę to robić wirtualnie, zachowując dystans społeczny. Wiedząc, że jeśli coś mnie niepokoi, muszą być inni tacy jak ja. Co by było, gdybym mógł zorganizować dialog online z innymi takimi jak ja? Podzieliłem się tym pomysłem ze wszystkimi moimi kontaktami Whatsapp i jedna odważna dusza odpowiedziała. Agnieszka Natychmiast zajęła się marketingiem i wykorzystała swoją sieć kontaktów, aby zaprosić uczestników. Udało się. Seria czterech dialogów online, w każdą środę wieczorem w czerwcu, otwarte zaproszenie.

Denerwowałem się przed każdą sesją. Zastanawiałem się, czy wybrałem właściwą metodę, aby sprostać temu, co wydaje się ogromnym zadaniem. Wtedy przypomniałem sobie, co Ellen Schupbach, Mój główny trener powiedział mi kiedyś: ‘Facylitator nie jest po to, by cokolwiek rozwiązywać, zadaniem facylitatora jest podnoszenie świadomości’. Tak więc każda sesja rozpoczynała się od jasnej struktury, wykorzystując metodę Lewisa jako narzędzie i pojemnik do przetwarzania wirujących i szalejących myśli, emocji i wrażeń, których wielu wtedy doświadczało.

Jak każde danie, powinna istnieć równowaga smaków, aby ożywić smak, który chcemy podkreślić. Tak więc, mimo że moim zamiarem jest wykorzystanie uzgodnionego liniowego sposobu pracy na globalnej północy (ustrukturyzowanego z jasnymi punktami porządku obrad, jak pokazano na poniższym slajdzie) jako konstruktu, wehikułu, dzięki któremu możemy poruszać się w dialogu, dodałem również elementy wizualne (kolory i obrazy), aby wydobyć marzycielski doświadczenia we mnie i w grupie.

lista przepływów

🍋 KEY LIME PIE (przepis zaadaptowany z Mangiare, włoska restauracja delikatesowa w Rotterdam)

Moje dziecko i ja zaczęliśmy od tego przepisu podczas letniego lockdownu.

Dało nam to wiele radosnych chwil.

Starała się, aby twaróg był jak najbardziej cierpki, wyciskając z cytryn i limonek tyle płynu, na ile pozwalała jej siła.

Pewnego razu twaróg był tak cierpki i kwaśny, że wszyscy prawie płakaliśmy.
Na szczęście bita śmietana na wierzchu trochę pomogła.

Ponadto, to danie jest bliskie mojemu sercu, ponieważ na moim pierwszym seminarium DDI zostałem połączony z Simone Brecht na ćwiczenie pracy wewnętrznej. Obraz i smak tego deseru przyszedł mi do głowy. Pamiętam jak przez mgłę, że konsystencja i smak ciasta limonkowego są symbolami kluczowych składników, które pozwalają mi cieszyć się życiem.

Składniki

  • Bułka z herbatnikami Maria
  • Dwie puszki mleka skondensowanego
  • 150 gramów masła
  • 75 gramów żółtka jaja
  • Siedem limonek i 2 cytryny
  • 25 mililitrów bitej śmietany

Kroki

Weź bułkę z herbatnikami Maria i zmiel je drobno w robocie kuchennym, jeśli ich nie masz, pokrusz je bardzo drobno. Następnie odważyć 150 gramów masła i wrzucić je w kostkach do miski z drobno zmielonymi herbatnikami. Wymieszaj masło i zmielone herbatniki w całość, aby uzyskać bazę. Umieść tę mieszankę w formie do pieczenia i dobrze dociśnij do dna. Następnie umieść spód w piekarniku w temperaturze 180 stopni na około dwadzieścia minut.

Podczas gdy spód jest w piekarniku, zacznij od ciasta. Przekrój siedem limonek na pół i wyciśnij je do szklanki. Uwaga: nie wyrzucaj od razu limonek, ale zrób skórkę z limonek ze skórki z dwóch limonek. Wymieszaj skórkę z limonki, sok z limonki, żółtko i mleko skondensowane do uzyskania gęstej konsystencji. W międzyczasie spód jest gotowy i można rozprowadzić na nim mieszankę, po czym umieścić formę z ciastem z powrotem w piekarniku na piętnaście minut w temperaturze 180 stopni.

Wlej 250 mililitrów bitej śmietany do miski, dodaj szczyptę limoncello i miksuj, aż będzie sztywna. Gdy reszta ciasta dobrze ostygnie, można rozprowadzić na nim bitą śmietanę i ewentualnie posypać ją skórką z limonki. Wyjmij ciasto z formy do pieczenia, odkrój ładny kawałek dla siebie i ciesz się domowym ciastem limonkowym!

SŁODKI

babeczki

Nie ma zbyt dużego problemu, którego cukier nie mógłby rozwiązać

Kiedy zaczynałem jako facylitator z powołania, moim głównym celem było utrzymanie wysokiej energii w pomieszczeniu. W przekonaniu, że jest to jedyny sposób, w jaki uczestnicy mogą wnieść swój wkład. W tamtych czasach, jako organizator społeczności, a później jako doradca polityczny ds. procesów partycypacyjnych w kontekście holenderskich organów rządowych, opór był rzeczą w pokoju, którą należy zarządzać, masować, aby zrobić miejsce na coś innego. Nauczyłem się więc sztuczek i metod radzenia sobie z tym oporem poprzez odwracanie uwagi ludzi. Jak wers w piosence‘Łyżeczka cukru pomaga wchłonąć lek’.

Ludzie znali mnie jako wesołego i optymistycznego. Projektowanie energetyzujących i odświeżających sesji było moją mocną stroną. Jako facylitator, byłem biegły w planowaniu i ustalaniu ram czasowych. Moje sesje prawie nigdy się nie przeciągały i miałem dobre wyczucie, które metody najlepiej sprawdzą się w poszczególnych sekcjach i grupach. Stosowałem różne metody, w tym metodę Disneya, ćwiczenia superbohaterów i energizery. Patrząc wstecz, zdaję sobie sprawę, że jako facylitator utknąłem w faza pierwsza koła konfliktu - faza cieszenia się życiem i relaksu. Nieświadomy i nie chcący żadnych kłopotów w życiu. Używając wszelkiego rodzaju zaskakujących i ‘innowacyjnych’ metod, zasadniczo karmiłem uczestników cukrem, aby osłodzić gorzką prawdę. Mój styl facylitacji przypominał animatora składającego imprezowy półmisek z optymistycznymi ćwiczeniami, aby dać uczestnikom ‘cukrowy haj’, tylko po to, by po sesji doświadczyć ‘cukrowego krachu’ - tak jak ktoś czuje się chory po spożyciu zbyt dużej ilości słodyczy. Po wzięciu udziału w spotkaniu, w którym uczestniczyłem, często doświadczałem migreny do tego stopnia, że musiałem tłumić chęć zwymiotowania podczas powrotu do domu. Sądziłem, że jedynym sposobem na prowadzenie efektywnych spotkań jest dodawanie do nich cukru w postaci mnóstwa ćwiczeń i technik, które mają podtrzymywać ducha. Bez tego byłem w stanie niskie marzenie. Przygnębiony i (cukier) zmiażdżony.

słodki smak

’Słodkie sny są zrobione z tego

Są rzeczy inne niż słodycze, które smakują słodko. Nie zdawałem sobie z tego sprawy, ale po drodze w moim życiu pojawiły się inne słodkie elementy, z których nie zdawałem sobie sprawy, aby móc je w pełni ‘posmakować’. Te słodkie elementy są jak wymarzone ciało - część mnie, która stara się rosnąć i rozwijać. Ponieważ nie byłem świadomy różnych kanały Sygnały mogły docierać, nie mogłem rozwinąć informacji i zamiast tego odłożyłem te doświadczenia, doznania i fantazje na bok, ponieważ nie były one zgodne z normami zbiorowymi lub rzeczywistością konsensusu, w której się znajdowałem.

W dawnych czasach, na długo zanim zacząłem pracować jako facylitator, używałem metafor, aby odnieść się do tego, co zostało powiedziane. Ta tendencja była uważana za nietypową w moim środowisku pracy. Podczas jednego z wewnętrznych szkoleń z zarządzania projektami, kiedy sześciomiesięczna podróż została zakończona rundą uznania, dwóch uczestników napisało do mnie, co następuje. Dwóch uczestników napisało do mnie, co następuje:

Chcę ci powiedzieć Sara, że twoje analogie nie zawsze są logiczne w tym momencie, ale w jakiś sposób są słuszne w końcu.

Sara, doceniam sposób, w jaki czasami podkreślasz temat w zupełnie inny sposób. Masz szerokie spojrzenie na świat, jesteś spontaniczna i przyjemnie się z Tobą pracuje.

Dwie notatki
Dwie notatki od innych uczestników wewnętrznego szkolenia na temat zarządzania projektami. Było to około 2002 roku.

Te słowa zachęty doprowadziły mnie do przekonania, że to, co miałem do zaoferowania, było tak wyjątkowe, że nikt nie rozumiał tego, co próbowałem przekazać. Wierzyłem, że muszę pozostać dziwny, aby zostać zauważonym i być skutecznym. Przez całą moją karierę byłem przekonany, że liczy się tylko treść i wiedza. W ten sposób usprawiedliwiałem ukrywanie swoich uczuć. Przez długi czas czułem, że coś jest ze mną nie tak, że za dużo czytam w rzeczach lub że jestem zbyt wrażliwy.

Mój główny podtyp, Najbardziej przewidywalnym sposobem pracy z innymi na poziomie konsensusu rzeczywistości był niezręczny, błazeński występ. Czerwone oczy ze zdenerwowania, poczucie nieadekwatności i bycia niewystarczająco dobrym. Duża głowa z chudymi rękami i nogami, byłem raczej chwiejny niż uziemiony.

Poznaj ‘Effelien’: bohaterkę mojego głównego podstylu
Poznaj ‘Effelien’: bohaterkę mojego głównego podstylu

Podczas wewnętrznego ćwiczenia online prowadzonego przez Amy Mindell w dniu odkrywanie swojego unikalnego stylu facylitatora, Miałem fantastyczne doświadczenie. Moje główny podtyp był reprezentowany przez ‘Effelien’, pluszową zabawkę (na zdjęciu above👆🏾), która może być podnosząca na duchu i zaskakująca na pierwszy rzut oka. ‘Effelien’ czasami zachowuje się głupio i głośno, podskakując. Uznała, że tak właśnie powinna się zachowywać, aby zostać zauważoną. Moja drugorzędny podtyp zamanifestował się jako elastyczna chusta, w której Effelien mogła przestać występować i zrelaksować się, pogrążając się głębiej w byciu. Rozciągliwa chusta reprezentuje stronę, która nie osądza i widzi wyjątkowość w każdym, pozwalając ludziom poczuć, że są trzymani i wystarczająco dobrzy tacy, jacy są. Kiedy zostaliśmy poproszeni o ponowne przyjrzenie się doświadczeniu rzeczy, do której byliśmy wielokrotnie przyciągani w naszym życiu, podróżowałem z prędkością mojej pamięci do małych rozmów z dziećmi, mojej miłości do streetfoodu i podróży, wymyślania nowych sugestii, o których nikt jeszcze nie pomyślał, oraz posiadania przestrzeni i czasu na samodzielne odkrywanie. Z tych wspomnień powstała postać‘Joe Black’. W tym filmie sama śmierć jest pokazana w ludzkim ciele z chłopięcym urokiem i niezrażona dziwnymi manierami wyższej klasy. Joe uwielbia jedzenie, ponieważ daje mu natychmiastowe poczucie bycia żywym.

Od: https://youtu.be/KjIkLo7Mg8I?feature=shared

To, co pamiętam z tego filmu, to scena, w której Joe Black poszedł do szpitala i został rozpoznany jako ‘zły duch’. Kobieta początkowo była przerażona, ale później została pocieszona przez Joe w jej ojczystym języku. Kiedy Joe położył ręce na kobiecie, kobieta zdawała się mieć przebłysk ‘następnego miejsca’ i uśmiechnęła się z błogością.

Od: https://youtu.be/z-mJpIlYM64

To wewnętrzne ćwiczenie przyniosło mi świadomość pracy ze wszystkimi moimi różnymi stylami. Aby przełączać się między moimi podstawowy (Effelien), drugorzędny (chusta dla niemowląt) i głęboki (Joe Black), kiedy prowadzę grupy. Aby nie być tylko jednym lub drugim, ale stworzyć taniec, w którym wszystkie różne style mogą się wzajemnie wspierać.

🔉 Włącz dźwięk podczas odtwarzania poniższego wideo.

To jest taniec, który wyobrażam sobie podczas facylitacji, taniec, w którym mogą płynąć różne style.

Od: https://www.instagram.com/alexdwong

💭 Historia z archiwum pamięci: dodawanie naturalnej słodyczy

W styczniu 2020 roku nie wiedziałem, że za niecałe dwa miesiące świat sparaliżuje pandemia. Jako uczestnik brałem udział w seminarium Worldwork organizowanym przez CFOR i Processwork UK w Londynie. Zanurzony w intensywnych dniach z długimi rozmowami grupowymi na temat wyzwań związanych z prowadzeniem i życiem w wymagających czasach.

Dzień piąty ....

Zostały jeszcze cztery dni.

Tak wiele bogactwa spostrzeżeń i nauki w poprzednich dniach, ale także wiele emocjonalnego bólu.

Dyskutowaliśmy, badaliśmy i pogłębialiśmy nasze zrozumienie i uczucia na tematy takie jak trauma, ucisk i wyzysk. Wiele klap zawisło na ścianach, a inne tematy wciąż wymagają uwagi. Tematy te mieszkają w różnych głowach. Powietrze jest gęste od zajętych umysłów i ciężkich serc.

Piąty dzień rano. Drzwi do ogrodu są otwarte, a światło słoneczne wpada do środka. Jeszcze pięć minut i będzie 10 rano. Zwykła godzina rozpoczęcia. Wchodzę do pokoju i stwierdzam, że jest prawie pusty. Cicho i dyskretnie stawiam wazon z liliami na środku pokoju, na podłodze.

Podczas gdy uczestnicy napływają, słyszę, jak delikatnie podziwiają kwiaty (ooohhhh, kwiaty!). Ich rysy łagodnieją na widok lilii. Uśmiecham się wewnętrznie.

W międzyczasie rozmawiam z inną uczestniczką. Pyta ‘Te kwiaty, jakie ładne, wiesz kto je przyniósł?’ ‘Ja!’ Patrzę na nią z niegrzecznym uśmiechem. “Po tylu nieszczęściach i smutku pomyślałam, że przyniosę coś innego”. Odpowiada z delikatnym uśmiechem zmieszanym z zaskoczeniem: “To najsłodszy sposób na zakłócenie systemu”.”

Oczy mi się zaświeciły.

“Za dzień pełen czułości i delikatności, poczekajmy i zobaczmy!’.’

🍫 Mus czekoladowy (dostosowany z Oh She Glows blog)

Po raz pierwszy wypróbowałem ten przepis, gdy nasza mała rodzina robiła Workaway w Glenboro w Kanadzie. Mieszkaliśmy z rodziną z dwójką własnych dzieci, jednym dzieckiem z rodziny zastępczej, au pair, 2 psami, 250 kurczakami i 4 świniami. Dzieliliśmy jedną łazienkę z całą naszą dziewiątką. To było zabawne i pokorne doświadczenie. Zrobiłam to ciasto czekoladowe dla mamy domu. Później dostosowałam przepis tylko do musu czekoladowego. Często robię go, gdy mieszkam u innych. Właściciele mogą wrócić do domu i znaleźć w lodówce prezent-niespodziankę.

Składniki

  • Około 2 duże (500 g) ugotowane pomarańczowe słodkie ziemniaki
  • 3/4 szklanki (70 g) surowego kakao w proszku
  • 3/4 szklanki (190 g) mleka kokosowego lub
    • 1/3 szklanki mleka migdałowego (lub innego mleka bezmlecznego)
    • 2/3 szklanki czystego syropu klonowego
  • 1/2 łyżeczki wanilii w proszku
  • 1/4 łyżeczki różowej soli himalajskiej
  • 4 łyżki (65 g) surowego masła kakaowego, delikatnie roztopionego lub 1 łyżka gładkiego masła orzechowego (lub innego masła z orzechów lub nasion słonecznika)
  • 2 łyżki wiórków czekoladowych

Kroki

Rozgrzej piekarnik do 200ºC. Umyj słodkie ziemniaki, aby usunąć wszelkie zanieczyszczenia z powierzchni, nakłuj kilka razy widelcem i umieść na wyłożonej blachą blasze na środku piekarnika. Piecz przez około 30-45 minut (w zależności od wielkości). Gdy można łatwo wsunąć nóż do środka, są gotowe. Wyjmij słodkie ziemniaki z piekarnika i pozostaw do ostygnięcia. Skórki same się odparują, więc gdy ostygną na tyle, aby można było się z nimi obchodzić, powinny dać się łatwo obrać rękami.

Podczas gdy słodkie ziemniaki stygną, rozpuść masło kakaowe, umieszczając je w żaroodpornej misce ustawionej nad garnkiem z parującą wodą i wyłączonym ogrzewaniem.

Odmierz 500 g słodkich ziemniaków i umieść je w robocie kuchennym lub blenderze wysokoobrotowym (uwaga: blender działa najlepiej, ponieważ zapewnia najgładszą konsystencję). Dodaj kakao w proszku, mleko kokosowe, wanilię w proszku i sól i miksuj do uzyskania gładkiej konsystencji.

Wlej roztopione masło kakaowe przy włączonym silniku i miksuj przez około 30 sekund, aż uzyskasz gładki mus czekoladowy.

Przełóż mus czekoladowy do naczyń do serwowania i włóż do lodówki, aby się schłodził. Podczas serwowania rozsypać nieroztopione kawałki czekolady lub świeże jagody.

BITTER

gorzka tykwa

Jest jedno warzywo, które moja mama uwielbiała, a którego ja nienawidziłem jako dziecko, a mianowicie ‘gorzka tykwa’. Wkładała jej plastry do klarownego bulionu z kotletami wieprzowymi. Nadziewała i gotowała na parze z mięsem mielonym. Albo schładzała i mieszała z kremowym majonezem jako przystawkę. Z każdym kęsem podsumowywała korzyści zdrowotne tego cudownego warzywa, jak chłodzi ciało (jego zdolność do obniżania stanu zapalnego) i zwalcza kilka chorób. Nie mogłem zrozumieć, jak mogła docenić tak gorzki smak.

Ten rozdział poświęcony jest goryczy i temu, że czasami może być ona korzystna, podobnie jak gorzka tykwa. Jeśli tylko ktoś jest gotów poddać się jej smakowi.

Gorycz przypomina mi wizyty w tradycyjnej chińskiej aptece, gdzie wybrane suszone korzenie roślin były mielone na drobny proszek, a następnie zawijane w papier.

Wideo znalezione na: https://www.pond5.com/stock-footage/item/125022469-4k-uhd-video-packing-chinese-herbs-traditional-pink-wrinkled

Po dotarciu do domu nalewałem sobie kubek letniej wody. Otwierałem papierowe opakowanie i znajdowałem sposób na połknięcie gorzkiego proszku bez zakrztuszenia się. Dla mnie ten odruch niechęci do przełknięcia gorzkiego lekarstwa jest formą zachowanie krawędzi. Gorycz może być trudna do przełknięcia, ale może też być świetnym źródłem nauki i rozwoju. Świadomość, że gorzkie lekarstwo wesprze mnie w procesie zdrowienia, nie oznacza, że przełknę je bez pewnego oporu.

W trakcie podróży stawania się i bycia Processworkerem nauczyłem się, że zadaniem facylitatora nie jest przeciąganie lub popychanie grupy przez krawędź, ale wspólna praca na krawędzi. Tam moja świadomość pomaga mi nawigować i śledzić sygnały, aby podążać za procesem. Gorzki smak przypomina mi o pracy z unikalnymi cechami grupy. krawędź. Krawędź jest jak ‘ziemia niczyja’ gdzie podstawowy i sprocesy wtórne gdzie znany świat i nieznane doświadczenia zderzają się ze sobą. W mojej pracy zwracam się do ćwiczeń pracy wewnętrznej, gdy uczestnicy znajdują się na krawędzi. Wprowadzając ćwiczenie pracy wewnętrznej, uczestnicy są zapraszani do wejścia na pokład pojazdu, aby mogli podróżować przez krainę snów, odnajdując nieznane i znane części siebie i dotykając czującej części siebie. Nie tylko dać się złapać w polaryzację między procesami pierwotnymi i wtórnymi. Aby mogli docenić korzystne elementy, które pochodzą z goryczy, tak jak moja mama mogła naprawdę cieszyć się smakiem gorzkiej tykwy.

Smak goryczy pomaga nam docenić słodycz życia. Jednakże, chociaż korzyści płynące z goryczy są nieocenione, istoty ludzkie nie mają tendencji do cieszenia się goryczą w ogóle. Na początku preferujemy coś słodkiego. Podobnie jak noworodki biorą duże łyki mleka modyfikowanego/słodkiego.

Jednym z moich pierwszych doświadczeń z ćwiczeniami pracy wewnętrznej było poczucie uzdrawiającej mocy goryczy. Jako nowicjusz w Processwork miałem szczęście, że zostałem sparowany z partnerem, który uczestniczył już w kilku seminariach DDI. Podzieliłem się historią mojego życia, w którym zostałem pozostawiony jako jedyne dziecko moich rodziców i bez wsparcia rodziny w obcym kraju w wieku 17 lat. Jak to było. Ja jako małe dziecko, siedzący w samotnym kącie.

małe dziecko, siedzące w samotnym kącie.
Zdjęcie znalezione na https://stock.adobe.com/nl/contributor/206244680/apichart609?load_type=author&prev_url=detail

Mój kumpel zaprosił mnie do przełączenia kanałów, szukając kąta w holu, w którym siedzieliśmy, aby wcielić się w postawę, którą miałem na myśli. Znaleźliśmy zaimprowizowany kąt między wieszakiem na ubrania a czymś w rodzaju szklanej ściany na kółkach, z ludźmi zajętymi rozmową i wykonywaniem ćwiczeń wewnętrznych. Usiadłam na ziemi i objęłam kolana. To było objawienie.

Siedząc, czułem za sobą szklaną ścianę, która dawała mi wsparcie. Wiszące płaszcze na wieszaku działały jak zasłony pochłaniające dźwięk. Kąt narożnika, w połączeniu z pozycją siedzącą na ziemi, zapewniał niezwykłą perspektywę pomieszczenia. Wcielając w życie postawę, którą miałem w głowie, zyskałem nowe doświadczenie i mogłem teraz opowiedzieć nową historię. Bycie dzieckiem w kącie nie było smutne ani samotne. Przyjmując postawę dziecka w rogu holu, jako dorosła kobieta, którą jestem, czułam się komfortowo dzięki wsparciu szklanej ściany. Przytulnie z powodu zasłony na płaszcz i zaciekawiona, obserwując innych z nietypowej perspektywy.

Ta wewnętrzna praca dała mi możliwość przełknięcia goryczy bez krztuszenia się. Podobnie jak moja mama, cieszę się teraz gorzkim smakiem życia, jednocześnie przyjmując jego korzystne elementy.

🥢 Używanie pracy wewnętrznej do rozwijania ukrytych części siebie podczas facylitacji

Pewnego razu zostałem zaproszony do poprowadzenia sesji zespołowej po podziale zespołu z powodu napięć na tle rasowym. Na drugą sesję poprosiłem o współprowadzącego i zostałem sparowany z kimś, z kim pracuję i mam przyjazne stosunki robocze. Uzgodniliśmy role, przy czym ja przejąłem inicjatywę i że niezależnie od tego, co wydarzy się podczas sesji, będziemy wzajemnie wspierać swoje interwencje, nawet jeśli jeszcze ich w pełni nie rozumiemy.

Przygotowaliśmy flow na sesję i spodziewaliśmy się niespodziewanego. Tak też się stało, wkrótce po rundzie odprawy. Mój kolega facylitator spojrzał na mnie i powiedział głośno: ‘Wiesz co, Sara? Czas na improwizację! Oboje poprosiliśmy o przerwę biologiczną i szybko dostosowaliśmy się na miejscu. Odpowiedziałam jej: ’Cokolwiek chcesz teraz zrobić, to jedyna rzecz, która musi się wydarzyć. Będę cię wspierać bez względu na wszystko. Po prostu powiedz mi, czego potrzebujesz.

Była genialna i dosłownie poruszyła salę, prosząc uczestników o ustawienie się w szeregu. Kiedy prowadziła grupę, czułem się nieswojo. Mój wewnętrzny proces obejmuje dokuczliwy głos, krzyczący: ‘Spójrz na siebie teraz, powinieneś być liderem, a teraz ona wykonuje te wszystkie genialne ruchy. Żartujesz i jesteś niekompetentna’. Poza tym kanał słuchowy, były informacje napływające z kanał ruchu. Po zbadaniu ruchu pojawiła się piosenka ‘Follow the Leader’ zespołu Socca Boys. Przesłanie, które otrzymałem z tej wewnętrznej pracy, brzmiało:‘To my mamy nadać temu bieg, więc nie ma znaczenia, kto przejmie inicjatywę, dopóki grupa porusza się i rozwija razem’. Podobnie jak sama piosenka. może mieć proste akordy i tekst, a mimo to porywa ludzi do tańca, a o to przecież chodzi.

Na kanał światowy, Sama sesja dotyczyła zbadania napięć rasowych w zespołach i organizacjach. Jeśli chodzi o ranking na poziomie rzeczywistości konsensusu, to fakt, że mój kolega facylitator, który sam identyfikuje się jako czarnoskóry i kobieta, przesunął się na środek i przejął inicjatywę, pomimo wcześniejszego uzgodnienia ról, był w rzeczywistości tym, czego zespół potrzebował doświadczyć. Wreszcie, na poziomie kanał relacji, Mój kolega facylitator był tym, który w pierwszej kolejności skierował mnie do klienta. Jeśli więc mogę ją wesprzeć w tej konkretnej sesji (podobnie jak tancerze w tle w klipie Socca Boys), odwdzięczam się tym samym wielu osobom, które wspierały mnie w mojej solowej podróży przedsiębiorczej. Wszyscy mamy błyszczeć, a nie rywalizować. Poruszać się razem, radząc sobie z życiem, czy to na scenie, czy jako publiczność. Wszyscy poruszamy się i tańczymy do muzyki życia....

🔧 Zastosowanie pracy wewnętrznej w zaprojektowanej sesji, mającej na celu wspieranie połączeń

W tej 60-minutowej sesji uczestnicy są członkami globalnej społeczności facylitatorów.

Moim zamiarem i wyzwaniem jest stworzenie atmosfery, która pozwoli na połączenie (z innymi i z samym sobą), czas kontemplacji i głębokie dzielenie się. Wiedząc, że ludzie mają tendencję do unikania goryczy, celowo zaprojektowałem zabawę po przyjeździe, zapraszając uczestników do rysowania i rymowania. Aby zachować stabilność i uniknąć tremy, która jest powszechna na krawędzi, włączyłem elementy ruchu, zwalniając, aby zebrać przedmiot, który smakuje gorzko, a następnie szukając skarbów dla symboli. Przed przejściem do refleksji solo (znalezienie esencji) i dzielenia się w podgrupach.

Niektóre z informacji zwrotnych otrzymałem od uczestników:

Bardzo podobało mi się spotkanie grupy i spróbowanie czegoś gorzkiego, aby pozbyć się zimowych toksyn.

🌹 Ćwiczenie z migawką było urocze, świetny sposób na wizualne połączenie

🌹 Doceniłem szybkie tempo i powiązanie doświadczeń, które płynęły jak woda, szczególnie w późnych godzinach porannych. Czas był bezbłędny.

Być może dając nam znać, że będziemy robić kilka polowań na padlinożerców, chociaż nie przeszkadzała mi spontaniczność. Dodało to element zaskoczenia.

🪷✨ Podobało mi się pisanie autorefleksji i chciałbym to powtórzyć, ponieważ chociaż byłem obecny, być może mógłbym wykorzystać więcej czasu.

🍚 Brukselka smażona na patelni z boczkiem

Ten przepis jest połączeniem mojej holenderskiej i tajwańskiej strony. Brukselka to coś, co często jada się w holenderską zimę. Gotowana z ziemniakami i przyrządzana w formie wielkiego puree. Było to warzywo, które nigdy nie znalazło się w moim koszyku, ponieważ nie lubiłam jego gorzkiego smaku.

Kiedy przyjaciółka powiedziała mi, że jej maluch uwielbia brukselkę, byłam bardzo zaskoczona! Potem podzieliła się ze mną tym uniwersalnym przepisem. Kluczem dla mnie jest to, aby nie gotować warzyw zbyt długo. Podobnie jak w przypadku pracy wewnętrznej, nie należy pogrążać się w niej zbyt długo, ale wykorzystać ją do ‘wypalenia drewna’ i wyciągnięcia wniosków.

Z biegiem czasu nauczyłem się doceniać chrupiący kęs i gorzki, ale morish smak tej miniaturowej kapusty.

Składniki

  • Brukselka
  • Boczek (organiczny, jeśli to możliwe)
  • Drobno posiekany czosnek i imbir
  • Trochę sosu sojowego, ketchupu, oleju sezamowego, prażonych ziaren sezamu i czarnego pieprzu.
  • 3 do 4 łyżek stołowych wody

Kroki

  • Podawać z miską świeżo ugotowanego na parze tajwańskiego ryżu!
  • Odetnij podstawę brukselki i wszystkie zewnętrzne liście, które wyglądają na zwiędłe.
  • Przekrój każdą brukselkę na połówki.
  • Smażyć boczek na średnim ogniu przez około 5 minut, aż będzie chrupiący, odłożyć na bok.
  • Dodaj posiekany czosnek, imbir i przepołowioną brukselkę do tłuszczu z boczku i smaż na średnim ogniu.
  • Dodaj sos sojowy, trochę ketchupu i odrobinę wody, przykryj i gotuj na wolnym ogniu, aż brukselka zmięknie.
  • Dodać boczek, skropić olejem sezamowym i prażonymi ziarnami sezamu, dodać czarny pieprz do smaku.

SPICY

Co się dzieje, gdy jesz coś pikantnego?

Kilka rzeczy.

Związek odpowiedzialny za ostrość nazywany jest kapsaicyną i pobudza receptory bólu w organizmie. Kapsaicyna stymuluje zakończenia nerwowe w jamie ustnej i gardle, powodując pieczenie lub mrowienie. Z tego powodu po zjedzeniu pikantnych potraw można poczuć natychmiastowe ciepło, a nawet dyskomfort.

Następnie organizm reaguje na postrzegane “zagrożenie” związane z pikantnym jedzeniem, uwalniając endorfiny. Endorfiny to naturalne środki przeciwbólowe, które mogą wywoływać uczucie przyjemności lub euforii. Dlatego niektórzy ludzie mogą doświadczyć “haju pikantnego jedzenia” lub przypływu pozytywnych emocji po zjedzeniu czegoś pikantnego. Ponadto, jedzenie pikantnych potraw podnosi również temperaturę ciała i może powodować pocenie się. Jest to naturalna reakcja mająca na celu ochłodzenie ciała i przeciwdziałanie ciepłu wywołanemu przez kapsaicynę. Ważne jest, aby pamiętać, że skutki jedzenia czegoś pikantnego mogą się różnić w zależności od osoby, w zależności od jej tolerancji i wrażliwości na kapsaicynę.

Proces grupowy a dokładniej Worldwork przypomina mi proces jedzenia czegoś pikantnego. Każdy w grupie reaguje inaczej na temat lub rolę, która jest w danym momencie rozwijana. W zależności od intensywności osobistego zaangażowania. Podobnie jak można lub nie można poradzić sobie z pikantnym jedzeniem, w zależności od preferencji i własnego rozwoju kubków smakowych spożywanego wcześniej jedzenia.

Worldwork jak proces grupowy reprezentuje złożoną sytuację społeczną. Obejmuje ona ludzi o różnych opiniach, angażujących się w debaty, konflikty i namiętną wymianę zdań. W procesach grupowych zaangażowanie emocjonalne i intelektualne sprawia, że całe doświadczenie jest ‘pikantne’. Uczestnicy mogą doświadczać doznań fizycznych, takich jak pocenie się lub przyspieszone bicie serca. Podobnie jak podczas degustacji czegoś pikantnego. Pikantność i procesy grupowe wiążą się z intensywnymi doznaniami i interakcjami, ale w różnych kontekstach.

Uczestnicy zaangażowani w Worldwork przypomina mi serię Youtube‘Hot Ones’gdzie celebryci są zapraszani na wywiad, podczas którego muszą spróbować skrzydełek kurczaka zanurzonych w różnych ostrych sosach, odpowiadając na pytania. Gospodarz programu jest dla mnie jak moderator w proces grupowy, ponieważ on również je podczas rozmowy. Podobnie jak moderator w procesie grupowym jest również częścią procesu grupowego. Prowadzący wywiady w ‘Hot Ones’ daje pewne instrukcje dotyczące intensywności różnych sosów, podobnie jak facylitator określa gorące i chłodne punkty oraz pogłębia role w razie potrzeby. Chociaż każdy ma swoją własną tolerancję na pikantność, każdy gość programu w końcu osiągnie pewien punkt, w którym zacznie się jąkać i prawie nie poradzi sobie z gorącem. Podobnie jak w procesie grupowym, wszyscy uczestnicy wspólnie trawią role, każdy na swój sposób, w zależności od swojej historii, zaangażowania i możliwości.

Jednym z moich ulubionych odcinków ‘The Hot Ones’ jest ten z Violą Davis, w którym około 21 minuty i 30 sekundy Viola zanurza skrzydełka kurczaka w‘The Last Dab: Apollo’ i zaczyna wzdychać i bierze łyki mleka, aby złagodzić upał. Podczas gdy prowadzący wywiad pyta: ‘Co oznacza powiedzenie słynnego mitologa Josepha Campbella‘?‘Przywilejem życia jest bycie tym, kim się jest’, znaczy dla ciebie? ‘

Viola odpowiada, biorąc duży oddech z odpowiedzią:

“Teraz czeka nas głęboka..... (składa i odkłada serwetkę, kaszle), podczas gdy ja krztuszę się na śmierć.......
Po prostu czuję, że cała nasza podróż w życiu to stawanie się naszym idealnym ja....
W trakcie podróży zostajemy pozbawieni.....
Koniec końców, przychodząc na ten świat, jesteś absolutnie tym, kim jesteś.... (dalej z przykładami uwarunkowań społecznych w rzeczywistości konsensusu)...
Gdzieś głęboko w tobie jest głos, który mówi ci dokładnie, kim jesteś. Musisz tylko mieć odwagę, by to zrobić. Na tym właśnie polega podróż bohatera.......
W pewnym momencie stajesz twarzą w twarz nie z Bogiem, ale z samym sobą...
A potem, gdzieś po drodze, pojawia się to: moment Aha, Eliksir.

Wracasz do swojego zwykłego świata i dzielisz się nim z innymi.......
Myślę, że to jest przywilej.
Być absolutnie tym, kim się jest, należeć do siebie i być odważnym”.”

W reakcji na ostry sos podczas przemowy Violi pojawiają się widoczne doznania cielesne, a mimo to nie przestaje ona mówić. Postrzegam to jako symbol tego, co mogą zrobić przyprawy. Jak jesteśmy w stanie inaczej postrzegać rzeczywistość, gdy spożywamy przyprawy. Jak jesteśmy przenoszeni do innego wymiaru, w którym więcej jest możliwe. ‘Pikantny’ proces grupowy przenosi nas do wymiaru, w którym możemy pogłębić nasze zrozumienie istoty. Jak wracamy do naszego prawdziwego i niepowtarzalnego ja. To doświadczenie przypomina nam o naszym nieograniczonym potencjale i zachęca nas do odkrywania głębi naszej istoty. Zachęca nas do podejmowania ryzyka i kwestionowania naszych założeń dotyczących nas samych. Kiedy pozwalamy się poruszyć przyprawom i procesowi grupowemu, pozwala nam to stać się naszym prawdziwym ja i prowadzić bardziej satysfakcjonujące życie.

W przeciwieństwie do tego, co niektórzy wolą robić, odejdź od przypraw, utrzymując rzeczy mdłe. Albo zbudować gruby mur, jak Homer Simpson w tym odcinku. Nie chce być wyśmiewany i aby uniknąć gorąca, pije wosk ze świecy.

💭 Z archiwum pamięci: pikantne zakupy online

Marzec 2022 r., zaledwie kilka miesięcy po inwazji Rosji na Ukrainę. Bill Say (członek mojego zespołu przewodników) organizował forum publiczne wraz z Lane Ayre. Na tydzień przed wydarzeniem Bill skontaktował się ze mną i zapytał, czy mógłbym wziąć udział w czacie. Chętnie przyjąłem zaproszenie. Wspólnie ustaliliśmy, że moja pomoc podczas wirtualnego forum publicznego będzie polegała na:

  • odzywać się (wyłączać wyciszenie), jeśli zauważę na czacie wkład, który należy wprowadzić i przetrawić w procesie grupowym (przełączanie kanałów, że tak powiem).
  • szybkie podsumowanie coolspots, aby zwiększyć świadomość i pomóc ludziomle informacje o procesie
  • nazywanie rzeczy, które są mówione, aby ludzie mogli je śledzić
  • wyjaśniać żargony na czacie, jeśli pojawi się pytanie

Na forum było około 150+ uczestników. Nie pamiętam szczegółów ani jak przebiegał proces, pamiętam tylko, że czat jakby wybuchł. Różne komentarze, niektóre w znakach, których nie mogłem odczytać. Gorączkowo kopiowałem i wklejałem nieznane znaki w Tłumaczu Google, a następnie kopiowałem i wklejałem odpowiedzi w języku angielskim.

Patrząc wstecz, wydaje mi się, że podczas asystowania przy czacie przełykałem butelki ostrych sosów, a moje serce przyspieszało, gdy czat stawał się coraz bardziej złożony. Czasami komentarze były zgłaszane do procesu na sesji plenarnej, czasami komentarze prowadziły własne życie. W pewnym momencie stałem się trochę jak Homer Simpson, który wypił wosk ze świecy. Stworzyłem mentalną ścianę, dzięki czemu mogłem bardziej skupić się na technicznym aspekcie zadania, aby pozostać ‘żywym’ jako moderator czatu. Zablokowałem niektóre emocje, przez które przechodziłem, gdy przeczytałem przetłumaczony komentarz na czacie.

Później ponowne przeczytanie czatu sprawiło, że zacząłem się zastanawiać, a czasem nawet oceniać moje interwencje. Jednak wiedząc, że jako zespół facylitacyjny wszyscy zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, mając świadomość, jaką mieliśmy w danym momencie. Podążając za sygnałami i rozwijając je tam, gdzie pozwalał na to proces.

🌶️ Laotańska pikantna pasta ‘Jeow Bong’

*Podczas naszej podróży poślubnej do Laosu w 2008 roku, mój mąż i ja uczestniczyliśmy w lekcji gotowania, podczas której nauczyliśmy się robić tę pikantną, półsłodką i pikantną pastę. Nie mogliśmy przestać jej jeść. Niestety, nie mogę znaleźć oryginalnego przepisu, w którym poinstruowano nas, jak smażyć pastę chili, więc znalazłam inną wersję online które udostępniam poniżej.

Złożone warstwy tej pasty sprawiają, że chce się więcej. Nie inaczej jest z moim apetytem na uczestnictwo w Worldwork i Learning Intensives. Nawet jeśli wiesz, że spalisz się od środka z powodu tego doświadczenia, i tak bierzesz kęs i wracasz po więcej *.

Składniki:

  • 2 łyżki cukru palmowego
  • 2 łyżki stołowe soku z tamaryndowca
  • 2 łyżki sosu rybnego
  • ½ łyżki soli
  • 1 filiżanka tajskich suszonych papryczek chili w wersji długiej
  • 1 filiżanka tajskich suszonych papryczek chili, wersja krótka
  • 1 szklanka szalotki, obranej
  • 1 filiżanka obranego czosnku
  • ½ szklanki galangalu, pokrojonego w plasterki

Kroki

  1. Upiecz szalotki, czosnek i galangal, aż ściemnieją i będą ugotowane.
  2. Na rozgrzanej patelni na kuchence uprażyć długie i krótkie tajskie suszone papryczki chili, aż staną się aromatyczne. Zdjąć z ognia.
  3. Dodaj uprażone chili do moździerza i tłuczka i ubij, zmiel.
  4. Następnie dodaj szalotkę, czosnek i galangal i kontynuuj mielenie.
  5. Po zmieleniu dodać cukier palmowy, sok z tamaryndowca, sos rybny i sól. Kontynuuj mielenie, aż utworzy się pasta.
  6. Połączyć i wymieszać.

Podawać z kleistym ryżem, świeżymi warzywami i grillowanymi białkami. Świetnie komponuje się z chipsami ziemniaczanymi, rozsmarowuje się na chlebie na zakwasie w towarzystwie holenderskiego sera, wrzuca orzechy do pasty i piecze w piekarniku.... Umami i morish!

Umami

Ten końcowy projekt był niemożliwy bez anonimowi respondenci którzy podzielili się swoimi osobistymi historiami i głębokimi refleksjami. Za każdym razem, gdy ktoś przedstawiał swoją historię, moje serce podskakiwało z radości i podziwu dla ludzkości. Moja droga do zostania Processworkerem nie byłaby tak przyjemna, zagmatwana, wspaniała i ekscytująca bez spotkań i wymiany doświadczeń z wieloma starszymi osobami w różnych formach: Ellen Schupbach, Bill Say, Josef Helbing, dziękuję za bycie członkami mojego zespołu prowadzącego i pasterzami podczas mojej podróży. Magdalenie Schatzmann, nasza rozmowa w Paryżu naprawdę mnie ugruntowała. Anna Gabryjelska, dziękuję za przypomnienie mi o dużym U i małym U we mnie. Husna Said i Marina Zavolovskaya: jak byliśmy świadkami wzajemnego rozwoju. Dziękuję za wsparcie, zachętę i praktykę podczas naszych triad. Lily Vassiliou: moment, w którym Zoom stał się szary podczas obchodów 40-lecia Processwork online, jest czymś, czego nigdy nie zapomnę! Nauczyłem się tak wiele, obserwując i doświadczając twojego spokojnego i dokładnego przygotowania. Dziękuję Julie Diamond, certyfikacja Diamond Power Index i współpraca przy (pierwszej w historii!) wirtualnej konferencji Power Intelligence to tylko niektóre z moich miłych wspomnień. Max Schupbach, sposób, w jaki pojawiasz się na świecie z duchem gór i płynnym ruchem ryby, jest inspirujący. Dziękuję za wniesienie do świata swojej wyjątkowej energii.

Historie, którymi podzieliło się ze mną wiele osób, zainspirowały mnie do zagłębienia się we własną historię, spojrzenia na nią przez pryzmat Processwork, smakowania i delektowania się spostrzeżeniami, które pojawiły się w wyniku refleksji.

Badania partycypacyjne były jak marynata, która doprowadziła do twórczej współpracy z Nohad Elhajj. Eksperymentowała z potencjałem praktyk artystycznych jako skutecznych form protestu. Nohad zaprojektowała i zorganizowała‘writeshops’. Zbieranie znaczących i pełnych nadziei historii w celu budowania nowych narracji poprzez włączanie historii, które często są pomijane lub spychane na margines. Podczas jej miesięcznej wizyty w Holandii nawiązaliśmy współpracę i zaczęliśmy eksperymentować, organizując warsztaty łączące refleksyjne pisanie i degustację.

Rzuciliśmy sobie wyzwanie, zapraszając uczestników do degustacji i łącząc konkretny smak z konkretnym wymiarem. Były to:

  • Kwaśny: indywidualnie
  • Słodki: relacyjny
  • Gorzki: międzypokoleniowy
  • Pikantne: w czasie i przestrzeni

Podążając za prostą, ale głęboką strukturą zaprojektowaną przez Barefoot Guide Connection, Nohad i ja stworzyliśmy rytm, tak aby przy każdej degustacji smaku uczestnicy mogli:

  • wylądować w ciele, pisząc o swoich odczuciach cielesnych do smaku
  • połączyć smak z konkretnym wymiarem
  • zbieranie informacji

Podpowiedzi dla smaku ‘gorzki’ były na przykład następujące:

  1. Opisz koncert/symfonię w swoim ciele, gdy spróbujesz tego smaku (pisanie refleksyjne przez 3 minuty).
  2. Zastanów się i napisz o poprzednich pokoleniach, niezależnie od tego, czy je znasz, czy nie (pisanie refleksyjne przez 6 minut).
  3. Co chciałbyś wyrazić z miejsca, w którym jesteś teraz dzięki nim? (refleksyjne pisanie przez 3 minuty)

Moją ulubioną częścią jest moment, w którym uczestnicy mogą stworzyć swój własny mini-zin jako znaczący artefakt. Pamiątka, która reprezentuje ich własny proces pisania, refleksji i połączenia z różnymi wersjami siebie.

Z artykułu: https://mymodernmet.com/how-to-make-a-zine/

Składany mini-zin reprezentuje dla mnie sposób, w jaki możemy stać się trójwymiarowymi (i więcej) istotami. To dzięki przecięciu linii coś jednowymiarowego przekształca się w coś trójwymiarowego. Cięcie jest jak powiedzenie:

Życie jest jak flet. Może mieć wiele dziur i pustki, ale jeśli pracujesz nad nim ostrożnie, aby mógł grać magiczne melodie

(Źródło nieznane)
Niektóre z artefaktów/mini-zinów stworzonych przez uczestników warsztatów we wrześniu 2023 r.
Strona z mini-zinu stworzonego przez uczestnika warsztatów we wrześniu 2023 r.
W październiku 2023 r. w Tajpej powstały różne mini-ziny.

Część mnie, która utożsamia się z byciem facylitatorem i całym człowiekiem, była oszołomiona, gdy mogłem być świadkiem subtelnej, ale potężnej zmiany, przez którą przechodzą uczestnicy. Chrupanie kwaśnego, słodkiego, gorzkiego i pikantnego. Pisanie, rozmawianie, chodzenie i oddychanie. Od przynoszenia kęsów do dzielenia się, przez dzielenie się historiami, po tworzenie własnego mini-zinu jako znaczącego artefaktu po całym doświadczeniu. Odkrywanie i rozwijanie wielu warstw i wymiarów w sobie i między nami wszystkimi.

Podróż warsztatu pisarskiego, w którym uczestnicy zanurzają się głębiej w proces odosobnienia, refleksji i odzyskiwania, czuje się i smakuje jak umami. Umami to pikantny, mięsny lub bulionowy smak, który dodaje potrawom głębi i złożoności. Coś, co ma łagodny, ale trwały posmak związany ze ślinieniem i uczuciem futrzastości na języku, stymulując gardło, dach i tył jamy ustnej. Nie jest uważany za pożądany jako samodzielny smak, ale dodaje złożoności w połączeniu z innymi smakami.

Składanie jednowymiarowego papieru po wycięciu reprezentuje ‘ożycie’ w innym kształcie. Jak pięknie opisali to anonimowi respondenci w badaniach partycypacyjnych:

Nie wyobrażam sobie jedzenia lub picia surowych jajek, lizania samej soli czy wąchania wanilii. Ale ich połączenie i inne składniki z ciepłem piekarnika tworzą niezapomniane ciasto. Przypomina mi to o niekompletności życia, gdy działamy w izolacji, potrzebujemy siebie nawzajem, jedność jest siłą, uzupełniamy się nawzajem w życiowej podróży, aby osiągnąć nasze życiowe marzenia. Wyzwania życiowe również stanowią część przepisu na życiową podróż. Niektóre z silnych wartości, które przywiązuję do tego dania, to odporność, praca zespołowa, wysoka samoocena (poczucie wartości przez cały czas) i empatia. Wartości te wspierały mnie w pokonywaniu życiowych przeszkód, wyznaczaniu celów i podejmowaniu decyzji

a także:

W Black Cooking nie ma wersji doskonałości. Czasami wszystko wychodzi dobrze, a czasami źle. To część doświadczenia wspólnego jedzenia. Chodzi zarówno o jedzenie, jak i o historię, którą opowiadasz o jedzeniu.

Zarówno umami, jak i życie są wielowymiarowe i bogate w złożoność. Samo życie obejmuje różne wymiary, takie jak aspekty fizyczne, emocjonalne i intelektualne. Powinniśmy pozwolić sobie zauważyć sygnały i podążaj za Tao, kultywować świadomość (drugi trening) i przejść przez życie. Spalanie drewna i z tym ogniem przygotować (rozwijanie) żywność (głębszy wgląd pochodzący z poziomu esencji), aby podzielić się nimi z innymi (trawienie i podział ról).

Jak ten wiersz Hafiza, sufickiego poety:

Dziura we flecie

Jestem dziurą we flecie
przez które przechodzi oddech Chrystusa.
Posłuchaj tej muzyki.

Jestem koncertem z ust każdego stworzenia
śpiewając z niezliczonym chórem.

Jestem dziurą we flecie
że oddech Chrystusa porusza się przez
Posłuchaj tej muzyki.

Oddech Chrystusa opisany w wierszu jest jak pole. Niewidzialna siła, która zawsze nas porusza, choć często nie zdajemy sobie sprawy z jej obecności. Fala prowadząca, która jest niewidzialna i niezmierzona. Będąc w pole z Processmind. Podążanie za zasadą organizującą, która wie, w którym kierunku musimy podążać w danym momencie, wymaga trzecia uwaga dla subtelnych sygnałów wstępnych, które ‘unoszą się’ w hiperprzestrzeniach/światach równoległych. I to unoszenie się..... sprowadza mnie z powrotem do tego, jak zaczynam pisać słowa i zdania tego końcowego projektu. Płynący do pisania, podążając za subtelnym flirtem, który mnie pociągał. Pływający.... jak mój Powracający sen z dzieciństwa wysyłał mi wiadomość, abym zmienił perspektywę na poziomie rzeczywistości konsensusu i przyjął moją niewygodną pozycję w pewnym kontekście i nawiązał kontakt z moim czującym ja, które istnieje poza czasem i przestrzenią. Nielokalność oraz niedualny.

Moje mandaryńskie imię, którego obecnie prawie nikt nie używa, nawet moja matka, ma szczególne znaczenie w moim sercu. Shih (詩) oznacza poezję, a Hui (惠) oznacza wdzięczność. Aby okazać wdzięczność wszystko niesamowitym istotom, które były i są na mojej drodze, zamknięcie tego ostatniego rozdziału ma formę wiersza, który czyta się jak przepis na życie.

📖 “Zwykły cukier” przez Amanda Gunn

“Ciocia Mary zrobiła graham
ciasto krakersowe bez
miarki, podzielone
jeden funt światła
brązowy cukier za pomocą noża,
połowa na ciasto i połowa
dla perłowego
ręcznie ubijane, podwójnie gotowane
lukier. Ciocia Earline zrobiła
żółte ciasto z lukrem
prawdziwej krówki - 234 stopnie
i wszystko, powoli schłodzone, wylane
tuż przed szybkim i
nieodwracalne stwardnienie.
Zwykły cukier
do jego objawienia.

Spadkobierca ich cukierni
sztuczka z ręką, trzymam
ich notatki wciśnięte w książkę
i bezpieczny. Cukier jest trucizną
na moje artretyczne kolana,
ale ich przepisy pozostaną,
Niemniej jednak, nieskazitelny,
nie zepsute rzeczami, które
wydają się słodkie. Zrobię
pikantne dania z tego, co
rośnie zielony, co zatrzaskuje
przyjemnie, co musi,
po dwukrotnej stracie
takich kobiet będzie mnóstwo.

Babci Mattie, cukier
alchemik, mówi się, że jeśli oni
były wszystkim, co miała pod ręką,
mogłaby zrobić słodkiego ziemniaka
ciasto z buraków. Uwieść
ich bladą skrobię aż do
wpadł w karmel.
Co mówią kochający żywi.
Pamiętam jej lśniący
szklane oko, jej ciężarna
bezsłowność, jej wirowanie
przez gorącą kuchnię
i szybko. Również bezwzględny
maniakalne puszkowanie, odkładanie na później,
stawianie przez, przeciwko wspomnieniom
zbyt blisko śmierci głodowej
maszyna w jej brzuchu zbudowana
do końca. Nie mam zachowanych

w mojej książce, jak przyprawiła
jej gruszka chow-chow lub uwięziona
letnie ogrody jej pracy
zrobiły się bujne. Wiem tylko, że
karmiła ziemię swoimi skorupkami jaj
i fusy z porannej kawy,
które nieustannie zbierała
a w pełni, delikatne skórki
blisko zerwania, blisko cukru,
zawsze przed chłodem. Ani jednego
ugryzienie stracone. Opanowała się,
w życiu, jak się rozwijać
zimowy posiłek, uprawa roli, pielenie,
podlewać, pielęgnować, nauczyć się,
Mam nadzieję, że będę zadowolony.

Pomóż mi, Panie, być zadowolonym.
Urodziłem się niecierpliwy, pod
wibrująca gwiazda. Ale moja matka
nauczył mnie delikatnie, zanim
bolało nas oboje,
jak pokroić tłuszcz w zimną mąkę,
skropić lodowatą wodą za pomocą łyżek stołowych,
uformować idealny krążek ciasta
bez dotykania go. Rozwiń
skórka z dobrego
Szpilka francuska. Posmarować mlekiem.
Prawdziwy flet. Nauczył mnie,
jak rozróżniać i sortować
i posłodzić owoce,
i kiedy napełnić talerz,
i kiedy zamiast tego poczekać,
na wejście soku.

Przepis i wiersz mają w swoim sercu miarę - miarę bólu, miarę miłości, miarę przyjemności lub przetrwania. Dają pewną formę instrukcji, która może skierować cię w stronę pyszności jedzenia lub pyszności języka, która może pomóc ci spojrzeć na własne życie i poczuć, że znajdujesz coś z niego w zaangażowaniu w pisanie.

Pádraig Ó Tuama