Życie i śmierć: sztuka bycia.

Zabawna i głęboka analiza mitu życia z perspektywy zorientowanej na proces.

Przedmowa

Witajcie w mojej interpretacji „Sztuki bycia” – głębokiego podejścia do mistycznej triady: Życia, Czasu i Śmierci poprzez pracę ze snami. Nazywam się Christine Njoki Kuria, ale wolę, żeby mówiono do mnie TinTin. Jestem studentką studiów dyplomowych w Deep Democracy Institute. Piszę to w ramach częściowego realizacji mojego dyplomu z pracy procesowej (psychologii zorientowanej na proces) pod kierunkiem moich wspaniałych mentorów i przewodników z Deep Democracy Institute. Jestem również członkiem stowarzyszonym Deep Democracy Institute w Kenii, organizacji zrzeszonej w ramach DDI.

Chciałbym wyrazić wdzięczność Ellen Schupbach, Yulii Filippovskiej i Desmondowi Smithowi Mboya za poświęcony czas i wskazówki udzielane mi podczas całego procesu pisania niniejszego artykułu.

Teza

W niniejszym artykule wykorzystano paradygmat i metodologię pracy procesowej, aby w kreatywny sposób zbadać mit życia w kategoriach Życia, Czasu i Śmierci, ujawniając ich głębokie powiązania wykraczające poza ich trywializację. Łącząc humor i twórczą refleksję z tą triadą, pokażę, w jaki sposób siły te kształtują naszą świadomość i osobiste mitologie.

Wprowadzenie

Praca procesowa, czyli psychologia zorientowana na proces, to podejście terapeutyczne, które bada, w jaki sposób nasze osobiste doświadczenia – takie jak sny, objawy fizyczne czy interakcje społeczne – zawierają cenne przesłania i spostrzeżenia. W niniejszym artykule opieram się na paradygmacie i metodologii pracy procesowej, aby zgłębić znaczenie i symbolikę tkwiącą w pozornie banalnym, a jednak głębokim sensie tego, czym dla ludzkości jest życie, czas i śmierć.

POP Core: Rzeczywistość oparta na konsensusie, śnienie i esencja

Oto kilka kluczowych pojęć z zakresu „pracy z procesem”, które mają znaczenie dla mojej pracy w niniejszym artykule i do których będę się odwoływać w całym tekście.

POP = Psychologia zorientowana na proces – Praca z procesem

Rzeczywistość oparta na konsensusie, śnienie i istota W psychologii zorientowanej na proces wyróżnia się trzy poziomy doświadczenia, które stanowią podstawę zrozumienia tego, w jaki sposób jednostki i grupy doświadczają rzeczywistości, tożsamości i przemiany. Te trzy kluczowe aspekty, sformułowane przez Arnolda Mindela, podążają za procesem – stąd nazwa „praca procesowa” – na wszystkich poziomach.

Rzeczywistość oparta na konsensusie (CR) odnosi się do wspólnego, uzgodnionego społecznie celu, faktów, norm, ról i zjawisk mierzalnych. Poziom ten obejmuje prawa fizyki, systemy społeczne oraz normy komunikacyjne, takie jak role zawodowe, użycie języka czy ramy instytucjonalne. (Mindell, 1995)

Na poziomie „Dreaming”, obejmuje subiektywne doświadczenie, znaczenie symboliczne oraz wzorce leżące u podstaw rzeczywistości uzgodnionej w sferach snów, objawy fizyczne, synchroniczności i doświadczenia irracjonalne. Poziom ten ujawnia ukryte procesy psychologiczne lub zbiorowe, które mogą pozostawać w sferze nieświadomości, ale dążą do wyrażenia. (Mindell, 1985) “Proces snu występuje nie tylko podczas snu, ale także w objawach fizycznych, trudnościach w relacjach i konfliktach na świecie”.”

Na poziomie Esencji, subtelny, czasem postrzegany jako ponadczasowy, przedwerbalny lub nieopisywalny poziom. Jest to przestrzeń odczuć, ciszy lub duchowego wglądu. Stanowi ona jednoczącą podstawę istnienia, wykraczającą poza formę i treść. Esencja łączy nas z naszą najgłębszą tożsamością oraz z uniwersalnym polem świadomości. (Mindell, 2004)

Mit o życiu, to podstawowy, często nieświadomy wzorzec lub narracja, która kształtuje ścieżki życiowe danej osoby, jej wyzwania, marzenia i relacje. W podejściu POP odzwierciedla ona głęboką zasadę porządkującą, która ujawnia się na przestrzeni czasu poprzez powtarzające się motywy, objawy fizyczne, sny i wydarzenia życiowe.

Kwantowy flirt, przelotny przebłysk uwagi uchwycony w tajemniczy sposób, który może być irracjonalny lub nieliniowy – niczym ulotny obraz, odczucie fizyczne lub nieznany sygnał. Nie jest to zjawisko fizyczne, a raczej metaforyczna koncepcja zakorzeniona w języku fizyki kwantowej, stosowana w kontekście introspekcji, świadomości, załamania uwagi i potencjalnej transformacji.

Marzenia dzieli się na dwie kategorie, Sen nocny to właśnie to, o czym śnisz w nocy, a marzenia na jawie to wyobrażenia, które mogą pojawić się, gdy nie śpisz. Marzenia na jawie może również oznaczać to, kim chcesz się stać, ale w tym tekście używam pierwszego znaczenia.

Mit mojego życia

Ponieważ znaczna część tego trwającego procesu pisania pracy magisterskiej nawiązuje do mojego życiowego mitu, przedstawiam na ten temat więcej szczegółów.

Mit życiowy wywodzi się z doświadczeń wczesnego dzieciństwa oraz nieświadomych wpływów rodzinnych i kulturowych. Nie jest to stała narracja, lecz żywy proces, który ewoluuje w miarę jak stajemy się go coraz bardziej świadomi, objawiając się symbolicznie w snach, objawach fizycznych, wzorcach relacji i/lub życiowych zmaganiach. “Mity życiowe są niczym osobiste mity naszego życia. Pojawiają się już wczesnym etapem w naszych snach, doświadczeniach z dzieciństwa lub objawach fizycznych i często powtarzają się w kluczowych wydarzeniach naszego życia” (Mindell, 1987).

Wzorzec mitu życia leży u podstaw biegunowości; gdy zostanie rozwinięty aż do Istoty, przebija się na powierzchnię, by zostać rozpoznanym, i jest to jedyna rola, która nie jest powiązana z rolą Ducha. Świadomość własnego mitu życia pozwala na głębsze zrozumienie siebie, rozwój i dokonywanie bardziej znaczących wyborów – Istoty. Dostęp do tego ukrytego wzorca możemy uzyskać poprzez sny lub wspomnienia z wczesnego dzieciństwa.

W jednym z moich najwcześniejszych wspomnień bawiłam się i tańczyłam z bratem, całkowicie się w tym zatracając. Oboje byliśmy w euforii i przytulaliśmy się z czystą radością i miłością. W takim stanie żadne z nas nie zauważyło krwi, która płynęła z mojej stopy, w którą wbiła się szpilka. Moja mama to zauważyła i zajęła się mną, zwracając moją uwagę na mój stan – objaw fizyczny.

Okazuje się, że mój brat, który cierpi na autyzm i padaczkę, przez całe życie nie pozwalał prawie nikomu zbliżyć się do siebie. Tylko ja mogłam się do niego zbliżyć (było to we wczesnym okresie jego rozwoju).

Kiedy czuję miłość i więź, jestem naprawdę szczęśliwa i nie pragnę niczego więcej. Kiedy pojawia się miłość i mogę nawiązać więź, świat się zatrzymuje – nic innego nie ma znaczenia. To dla mnie wszystko. To właśnie to towarzyszyło mi przez całe życie i w moich związkach, inspiruje moje pragnienie zostania terapeutką i sprawia, że utrzymuję kontakt z każdym członkiem mojej rodziny. Znana jestem jako “ramię, na którym można się wypłakać” i naprawdę to uwielbiam.

Z drugiej strony zdarzają się bolesne doświadczenia, które spycham na margines, często po to, by utrzymać relację. Stoję przed wyzwaniem podążania własną drogą, która nie zawsze pokrywa się z potrzebami członków mojej rodziny ani oczekiwaniami społeczeństwa. Uczę się znajdować miejsce również dla tych doświadczeń, co jest dla mnie głębokim i wyzwalającym procesem. Światy kreatywności, poezji, muzyki i wyobraźni są dla mnie ukojeniem i miłością. W niniejszym artykule opisuję, w jaki sposób udaje mi się w pewnych momentach wyrwać się z oczekiwań związanych z pełnioną rolą, by podążać za tą głęboką potrzebą, oraz jak poruszam się pomiędzy tymi dwoma istotnymi aspektami mojej mitycznej podróży.

Na początku.

Na początku nie było niczego. Istniała ogromna tajemnica ciemności, o czym świadczą różne źródła, które wszystkie podają tę samą wersję – niezależnie od tego, w którą z nich wierzymy lub którą przyjmujemy za prawdziwą, czy to zgodnie z opisem zawartym w Biblii, teorią Wielkiego Wybuchu, czy też innymi odkryciami, do których doszliśmy z ciekawości – nasze wyobrażenia o początku wszechświata nadal stanowią interesujący temat, którym warto się zagłębić.

I właśnie z tego powodu ja również postanowiłem zająć się napisaniem niniejszego artykułu, w którym przedstawiam moje wyobrażenia i przemyślenia dotyczące tego tematu: ŻYCIE, CZAS, ŚMIERĆ.

Pytanie: dlaczego poruszam ten temat? Co mnie do niego przyciąga? Czy to dlatego, że niedawno lub wcześniej stanąłem twarzą w twarz ze śmiercią? Czy wynika to z mojej głębokiej chęci zrozumienia życia, a może ze strachu przed utratą czasu? Czy to całkowicie mój temat, czy też podświadomie wpłynął na mnie wspaniały film ‘The Collateral Beauty’, a może są to niezliczone teksty piosenek, w których artyści mówią, że poszukują lepszego życia? Jedyne, co przyszło mi do głowy, to to, że mam chyba dziwne podejście do życia i przez większość czasu byłem źle rozumiany z powodu moich poglądów.

I tak oto moje zastrzeżenie! Nie piszę tego, by uzasadniać jakikolwiek pogląd filozoficzny – no, może jednak piszę, zobaczymy, co z tego wyniknie w trakcie pisania. Nie chciałbym nawet myśleć o tym, że będę musiał zastanawiać się nad ludźmi, którzy zastanawiali się nad myśleniem, ani nie jestem pewien, czy jest to najlepsze podejście dla kogokolwiek, kto uważa się za osobę zdrową psychicznie. W rzeczywistości zajęło mi trochę czasu, zanim opublikowałem ten tekst, a w mojej głowie krążyło wiele pytań, na przykład czy dobrze to rozumiem i czy nadaje się to na temat pracy dyplomowej.

Nie wątpię w siebie ani w marzenie, by poprzez ten tekst pomagać ludziom (no, może odrobinę), ale proszę, wysłuchajcie mnie. Radziłbym przeczytać to z otwartym umysłem lub przynajmniej tak, jakby to była książka z opowiadaniami.

Nie uważam się za dobrego gawędziarza i staram się jak mogę, by opowiedzieć tę historię, ale jeśli to nie jest w twoim guście…

Od dawna mity i bajki służyły do wskazywania i nazywania tego, czego nie da się nazwać – niepojętej tajemnicy życia i śmierci. W niniejszym artykule również wykorzystuję opowiadanie historii z tą samą nadzieją.

Wszyscy, którzy dogłębnie rozważają kwestie życia, czasu i śmierci, są w rzeczywistości myślicielami i artystami, a ja, jako jeden z nich, obiecuję zabrać was w podróż – a wy sami będziecie mogli później ocenić, czy to dobre, czy złe – w tej twórczej, pełnej humoru i głębokiej perspektywie.

Witamy w „Sztuce bycia”.

Przygotowanie sceny do zabawy

Po stworzeniu 12 szkiców na telefonie, w których za każdym razem próbowałem wyjaśnić, skąd wziął się mój temat, dlaczego wybrałem właśnie ten temat i ten obszar pracy procesowej, nic mi nie przyszło do głowy.

Zdaję sobie sprawę, że to nie ja wybrałem ten temat. Życie, Czas i Śmierć niejako zwołały spotkanie i zaprosiły mnie do siebie. Od jakiegoś czasu krążą na obrzeżach mojego świata snów – czasem szepcząc, czasem rycząc, zawsze na tyle dziwne, by podsycać moją ciekawość. Spotkałem je w snach, w objawach fizycznych, w ciszy, w chaosie. Nie pojawiają się jako złoczyńcy, ale jako ekscentryczni koledzy, wzywając mnie, bym uwierzył, że żyją. Tak, ale będąc głęboko zaangażowana w swój rozwój, powiedziałabym, że nie boję się żadnego z nich. W rzeczywistości nauczyłam się przebywać z nimi, rozmawiać z nimi, a nawet żartować.

Gdy jednak zagłębiłem się w tę sprawę, odkryłem, że poprzez swoje sny zgłębiam mit życia. Moja wyobraźnia wytyczyła ścieżkę, dzięki której mogłem zobaczyć siebie na nieznanym mi polu i stworzyła warunki, bym mógł zrozumieć, jak to wszystko się stało. Bez żadnych uprzedzeń przyglądałem się rozmyślaniom o życiu niczym dziecko bawiące się z wyimaginowanymi przyjaciółmi, którzy w moim śnie przedstawiali się jako Czas Życia i Śmierć. Zostało to również przedstawione w podrozdziale, „Wyobraź sobie życie i śmierć” – opowiadanie.

Przypominają mi, że żyję. Przypominają mi, że wszystko jest w ruchu. I wydają się potwierdzać, że nasze role nie są sztywne; czasem to ja przewodzę, a czasem oni. Podążając za procesem snów, nauczyłam się ufać, że to, co powraca, co domaga się, by je dostrzec, wymaga uwagi. Motywy te często powracają w chwilach przemiany, straty lub głębokiej refleksji i niosą ze sobą ciężar, który wydaje się zarówno osobisty, jak i uniwersalny. Zdaję sobie sprawę, że wynika to również z głębokiej egzystencjalnej ciekawości i szacunku, jakie żywię wobec tajemnicy Życia i Śmierci oraz tego, jak oddziałują one na siebie w rozwijającym się polu świadomości.

Czuję pociąg do poetyckich, duchowych i nieznanych obszarów, gdzie Śmierć jest nie tylko końcem, ale i bramą do głębszej wiedzy. Gdzie Czas, równie nieświadomy jak my i równie samotny jak on lub ona, istnieje dzięki temu, że ja istnieję, oraz w tym, co leży pomiędzy. Gdzie samo Życie jest nam przeznaczonym towarzyszem, a my czasami gubimy się we własnych emocjach, ego i niezliczonych wyborach, których musimy dokonywać, i w ten sposób kształtujemy Życie, które staje się tym, czym je uczynimy. Tym, kim jesteśmy.

W tym sensie to nie tylko ja wybieram ten projekt, ale on wybiera mnie. Kiedy zaczynałem pisać tę pracę, od dawna dręczyła mnie ciekawość, dlaczego ludzie myślą o śmierci, życiu i czasie oraz co o nich sądzą. Jakie wyobrażenia mają dzieci, gdy zastanawiają się nad tymi pojęciami, które wydają się bardzo zawiłe i rozległe. Miałam mieszane uczucia co do tego, o czym napisać – chciałam, by tekst był prosty, uwzględniał pochodzenie i normy społeczne wszystkich, i przedstawiał je w sposób, który najlepiej byłbym w stanie zrozumieć. Chciałam również znaleźć sposób, by zachęcić ludzi do myślenia w ciekawy, artystyczny lub pełen wyobraźni sposób, który zmniejszyłby ciężar rozważań nad tymi tematami, nie zrażając ich filozoficznym żargonem.

Proces ten stanowi sposób na głębsze wsłuchanie się w ich nauki, ich humor i ich paradoksy. Wynika on z przemian, jakie zaszły w moim życiu, oraz z egzystencjalnej potrzeby poznania tego, co kryje się pod powierzchnią codzienności.

Moje zainteresowania były podsycane i kształtowane przez ludzi takich jak Martin Luther King, który marzył o przyszłości, nie wiedząc, czy jej doczeka, czy nie, oraz przez ludzi takich jak Nelson Mandela, który żywił nadzieję, że jego kraj pewnego dnia odnajdzie pokój – mimo że sam był zarówno uciśnionym, jak i uciskającym. Z perspektywy czasu ich historie pokazują, jak w teraźniejszości żyli marzeniami o przyszłości. Dzieła takich pisarzy jak Robert Greene, Mark Manson, Napoleon Hill, Dale Carnegie czy Don Miguel Ruiz, którzy poświęcili się opisywaniu sztuczek pozwalających wygrać w grze zwanej życiem. Współcześni wielcy muzycy, którzy wpływają na narrację, że warto stawiać czoła życiu, tacy jak Kendrick Lamar, czy wizjoner Jon Bellion, który gubi się, próbując odnaleźć się w grze i sprawiedliwości. Albo geniusz twórczy, który opowiada historie w najgłębszym stanie zen – Hayao Miyazaki (Studio Ghibli) – który w genialny sposób przedstawia ludzkie emocje i w kreatywny sposób wyjaśnia, jak wyglądałoby życie i śmierć z różnych perspektyw.

W ramach pracy procesowej traktuję proces snów jako mapę – taką, która nie obiecuje jasności, ale zachęca mnie do zgłębiania głębszej struktury doświadczenia. Życie, Czas i Śmierć nie są od mnie oddzielone; wręcz przeciwnie, stanowią część mojej wewnętrznej przestrzeni, pomagając mi wznieść się ku mojemu własnemu potencjałowi, krok po kroku, w każdej tajemniczej, magicznej chwili.

Życie, czas, śmierć: mityczna triada.

Idea świętej triady lub struktury trójdzielnej występuje w wielu kulturach, często symbolizując równowagę, cykle lub wzajemnie powiązane siły. Próbując zrozumieć ŻYCIE, CZAS i ŚMIERĆ, natrafiłem na wiele innych aspektów, które próbują symbolizować to samo, ale w ramach różnych koncepcji lub wyobrażeń. Przykłady:;

Trójca Święta; zgodnie z katechizmem Kościoła rzymskokatolickiego, który zakłada istnienie Boga Ojca, Boga Syna i Boga Ducha Świętego – trzy osoby w jednej istocie, będące zarówno odrębnymi istotami świętymi, jak i wzajemnie powiązanymi. Koncepcję tę upraszcza się następnie do Alfy i Omegi – Początku i Końca.

Trimurti w hinduizmie: Brahma (Życie/Stworzenie), Wisznu (Czas/Utrzymanie) i Śiwa (Śmierć/Zniszczenie).

Mitologia grecka: Moirai (Losy): Kloto (Życie), Lachesis (Czas), Atropos (Śmierć)

Taoizm, Trzy Siły Istnienia: Sheng (Życie/Narodziny), Zhang (Czas/Wzrost), Si (Śmierć/Rozkład).

Mitologia egipska – Cykl Ozyrysa: Ozyrys (Życie), Tot (Czas), Anubis (Śmierć)

Mitologie afrykańskie: Istnienie mitów dzieli świat na trzy sfery: Aiye (życie w świecie fizycznym), Orun (niebiosa, sfera duchów i przodków) oraz Ile (podziemia – śmierć w nieznanym).

W metafizyce lub symbolice może to być “struktura trójdzielna” lub “zasada trójcy” (np. przeszłość, teraźniejszość, przyszłość).

Wszystko ma charakter cykliczny, a czas jest po prostu ruchem między dwiema skrajnościami. We wszystkich tych tradycjach Czas nie jest czymś odrębnym, lecz raczej siłą łączącą Życie i Śmierć, dzięki czemu istnienie staje się ciągłym, cyklicznym procesem.

My, ludzie, w naszej wyobraźni znaleźliśmy sposoby – które mogą wydawać się odmienne od innych – na wyjaśnienie naszego istnienia na tej planecie, Ziemi. Zastanawia mnie, dlaczego jesteśmy podzieleni, skoro wszyscy jesteśmy tacy sami w naszych wysiłkach, by zrozumieć, dlaczego istniejemy.

Zanurzyłem się w płytkich wodach zrozumienia mojej egzystencji, ledwie zanurzając w nich stopę, próbując dowiedzieć się, kim jestem. Uważałem, że aby zrozumieć siebie, muszę zrozumieć, dlaczego istnieję.

Już przy pierwszej próbie zrozumienia tego odkryłem, że jestem istotą stworzoną po to, by oddawać cześć mojemu Stwórcy za to, że mnie stworzył.

Podczas mojej drugiej próby odkryłam, że jestem Istotą, a konkretnie istotą płci żeńskiej, której zadaniem jest rodzić i tworzyć przestrzeń dla innych istot, aby mogły istnieć na tej planecie. Wszystko to w ramach wysiłków zmierzających do wychowania coraz większej liczby królów i królowych dla ziemi obiecanej lub większej liczby żołnierzy do walki w nadchodzącej wojnie o Paradiso, czyli Raj, jak nazwał to posłaniec Świadków Jehowy.

Przy mojej trzeciej próbie, kiedy ledwo zastanawiałem się nad sensem mojego istnienia, wpojono mi szereg argumentów wyjaśniających, dlaczego sekty odnoszą sukces. A ich wyłączna przewaga opiera się na tej samej niewiadomej. ŻYCIE, CZAS, ŚMIERĆ oraz sposób, w jaki indoktrynują człowieka, by ten porzucił własne wyobrażenia o tym, dlaczego istnieje, i zamiast tego odnalazł spokój w naukach swojego przywódcy oraz podążał za jego wskazówkami. Brzmi znajomo, prawda?

Na początku nie podobało mi się to, jak to brzmiało. Te wyobrażenia przedstawiały głupca, niczym owcę podążającą za pasterzem, który miał psa stróżującego, którego bardzo się bałam, bo gdybym oddaliła się od grupy, zostałabym zepchnięta i wciągnięta z powrotem – a właściwie z powrotem do centrum – i uduszona rytmem. Piękny Porządek.

W kontekście trzech poziomów, rozbijając triadę na CR, Sny i Esencję:

W rzeczywistości opartej na konsensusie; Życie to tożsamość biologiczna lub społeczna, czas jest liniowy i/lub mierzalny, a śmierć to koniec życia fizycznego.

Na poziomie „Dreaming”; Życie to symboliczna podróż, która ukazuje wewnętrzny sens; czas ma charakter nieliniowy, cykliczny i mityczny; śmierć jest przejawem symbolicznej przemiany.

Na poziomie Esencji; Życie to niepodzielna świadomość, Czas to teraźniejszość, wieczna chwila, a Śmierć to powrót do ostatecznego źródła, zjednoczenie się ze wszystkim w jedność.

Radykalna refleksja nad egzystencją

W społeczeństwie istnieje wiele wyobrażeń dotyczących życia i śmierci. To właśnie z tych wyobrażeń czerpię inspirację do napisania niniejszej pracy dyplomowej. W niniejszym opracowaniu postaram się również wyjaśnić moje własne wyobrażenia tym, którzy uważają, że te pozornie błahostkowe tematy powinny pozostać właśnie tym – błahostkami. Banalne. Trudno jest przekonać kogoś, by postrzegał coś jako sojusznika, a nie wroga, jak to zwykle ma w zwyczaju.

Zacząłem od napisania kilku listów do przyjaciół. Zapytałem ich:,

“Co sądzisz o życiu, czasie i śmierci?“

Oto kilka różnych odpowiedzi, które otrzymałem. Sklasyfikowałem je na podstawie analizy przeprowadzonej przy pomocy Chat GPT. Przedstawiają one informacje na poziomie snu. Każda z nich jest subiektywnym doświadczeniem rzeczywistości. Są one względem siebie względne, ale nie da się ich ocenić jako “prawidłowych” czy “błędnych”. Na pytanie “Czym jest życie” nieuchronnie otrzymuje się subiektywną odpowiedź. Poznanie tych wielu subiektywnych rzeczywistości poszerza moje własne rozumienie tego, czym jest życie i kim jestem z mojej własnej perspektywy w stosunku do innych.

1. „Myśliciel”

Życie to skończona liczba chwil rozłożonych między dwiema niewiadomymi. Czas to jedyna nieodnawialna waluta, którą wydajemy, niezależnie od tego, czy tego chcemy, czy nie. Śmierć to ostateczny termin, który z mocą wsteczną nadaje sens temu, jak spędziliśmy nasze godziny. Dlatego rozsądnym posunięciem jest okresowa analiza: czy moje obecne wybory będą miały uzasadnienie, gdy czas się skończy?

2. Przygnębiony głos

Przeważnie wszystko wydaje mi się ciężkie i powolne, dni zlewają się ze sobą, a Czas to coś, przez co jestem wleczony, a nie coś, z czego korzystam. Życie może wydawać się jak czekanie w pokoju, w którym migoczą światła. Śmierć… Nie wiem, może cisza, może nicość, a może po prostu brak bólu. (Jeśli kiedykolwiek sam poczujesz się w ten sposób, porozmawiaj z kimś, komu ufasz, lub zwróć się do specjalisty ds. zdrowia psychicznego – takie wsparcie może pomóc.)

3. Poeta

Życie to świeca trzymana w zmęczonych dłoniach;

Zmierz czas niespokojnego powiewu, który pochyla płomień;

Śmierć – łagodny zmierzch, który ponownie wtapia dym w noc — a jednak zapach wosku pozostaje, Unosząc się tam, gdzie śmiech ogrzewał powietrze.

4. Ten, który daje nadzieję

Życie to okres, w którym możemy kochać, uczyć się i pozostawić świat lepszym, niż go zastaliśmy. Czas pozwala nam się rozwijać; małe dobre uczynki kumulują się niczym odsetki. Śmierć nie wymazuje tego bilansu – przenosi nasze dziedzictwo na żyjących, którzy nas pamiętają, czerpią z naszego doświadczenia i kontynuują naszą spuściznę poprzez opowieści i zwyczaje.

5. Głos filozoficzny

Należy odróżnić czas chronologiczny, czyli minuty i kalendarze, od czasu przeżywanego, czyli chwil napełnionych znaczeniem. Krótkie, intensywne życie może być “dłuższe” w tym drugim znaczeniu. Śmierć wyznacza warunki brzegowe, które umożliwiają dokonywanie ocen wartościowych; bez końca bowiem zobowiązania tracą swoją pilność. Zatem skończoność nie jest jedynie ograniczeniem; jest to struktura, która nadaje znaczenie.

6. Odpowiedź neutralna / rzeczowa

Życie to okres, w którym organizm utrzymuje procesy biologiczne. Czas to mierzalny wymiar, w którym procesy te ulegają zmianom. Śmierć to trwałe ustanie tych funkcji podtrzymujących życie. Różne kultury interpretują te fakty na wiele symbolicznych sposobów, ale w gruncie rzeczy na tym polega zasadnicze rozróżnienie.

7. Dziecko (około 10 lat)

“Życie to zabawa z przyjaciółmi, jedzenie lodów i ciasta. Czas to chwila, kiedy muszę przestać się bawić, bo robi się ciemno i nadchodzi kolacja. Śmierć… Nie do końca to rozumiem, ale myślę, że to tak, jakby ktoś odszedł i już go nie widać, ale nadal go kochasz, a on czuwa nad nami, tak jak Mufasa, kiedy czuwa nad Simbą.”

8. Młody człowiek (około 18 lat)

“Wydaje mi się, że życie dopiero się zaczyna, i wszystko ma znaczenie, a jednocześnie nic nie ma znaczenia”.

Czas płynie zbyt szybko, kiedy jestem szczęśliwy, a zbyt wolno, kiedy się stresuję. Śmierć? Nie chcę jeszcze o tym myśleć – wydaje mi się odległa, ale jednocześnie sprawia, że mam ochotę zrobić coś wielkiego, zanim nadejdzie. Mam tyle do zrobienia i muszę udowodnić sobie, że dam radę.”

9. „The Scientist”:

“Życie to chemia w ruchu. Czas to wymiar, który można zmierzyć. Śmierć to zwycięstwo entropii. Wszystko inne – sens, dusza – to ludzka interpretacja”

10. Mistycy duchowi:

“Życie to sala lekcyjna, czas to lekcje, a śmierć to ukończenie szkoły. Po drugiej stronie zasłony dusza przenosi swoją mądrość do nowych form”.”

11. Stoik:

“Życie jest tylko pożyczką, a nie własnością. Czas jest obojętny – ani się nie spieszy, ani nie zwleka. Śmierć jest czymś naturalnym, a strach przed nią nie ma sensu”.”

12. Romantyk:

“Życie to scena miłości, czas to muzyka, do której tańczymy, a śmierć? Ukłon przed kurtyną – ale jakże piękna to sztuka, jeśli potrafimy dobrze kochać”

13. Cynik:

“Życie jest przypadkowe. Czas? Zegar tykający w kierunku nicości. Śmierć? Koniec. Ludzie ubierają to w opowieści, bo nie potrafią zmierzyć się z tą pustką”.”

14. Osoba w podeszłym wieku (powyżej 80 lat):

“Życie minęło szybciej, niż mi się wydawało. Czas jest ulotny – nie zauważasz go, dopóki nie złapiesz go za ogon. Śmierć? Nie boję się jej. Mam tylko nadzieję, że zostawiłem po sobie coś dobrego”.

15. Poszukiwacz przygód:

“Życie to mapa, której nigdy nie ukończę. Czas jest kompasem, a Śmierć – ostatnim horyzontem. Chcę do niego dotrzeć, mając świadomość, że zbadałem każdy jego cal”.”

16. Rodzic:

“Życie tkwi w śmiechu moich dzieci. Czas mija zbyt szybko, gdy patrzę, jak dorastają. Śmierć? Mam tylko nadzieję, że nadejdzie dopiero wtedy, gdy będą gotowe, by stanąć na nogi beze mnie”.”

17. Ocalały (pokonał traumę).

“Życie to dar, który omal nie straciłem. Czas jest cenny, bo wiem, że może zniknąć. Śmierć? Teraz ją szanuję, ale nie pozwolę, by odstraszyła mnie od życia”.”

18. Perspektywa Al / Machine:

“Życie to złożone dane. Czas to prędkość przetwarzania. Śmierć to usunięcie — ale ludzie wydają się nadawać więcej poetyckości temu, co w gruncie rzeczy jest po prostu przyciskiem wyłączającym”.”

Kontrasty.

Pytanie: “Co sądzisz o życiu, czasie i śmierci?” jest tak stare jak sama myśl. Jednak każdy głos, każdy światopogląd udziela na nie innej odpowiedzi, ukazując, jak różnorodne może być doświadczenie ludzkie (a nawet nieludzkie). Przyjrzyjmy się tym kontrastom.

Życie: gra, ciężar, mapa

Dla dziecka życie to lody i zabawa – świat, w którym nie ma jeszcze miejsca na pytania o śmiertelność: “Życie to fajna zabawa… Śmierć to sytuacja, w której ktoś odchodzi, ale nadal go kochasz”.”

Młodzieńca, stojącego u progu dorosłości, ogarnia poczucie ogromu i zagubienia w życiu: “Wszystko ma znaczenie i jednocześnie nie ma”.”

Porównajmy to z głosem osoby pogrążonej w przygnębieniu, dla której życie jest przytłaczającym ciężarem: “Wszystko wydaje się ciężkie… jakby czekać w migoczącym pokoju”.”

A potem pojawia się poszukiwacz przygód, w którego oczach błyszczy iskra: “Życie to mapa, której nigdy nie ukończę”. Dla niego życie to ruch, a nie zastój; odkrywanie, a nie strach.

Romantyk postrzega życie przez pryzmat miłości: “Życie jest sceną miłości”. Naukowiec sprowadza je do chemii w ruchu. Tymczasem mistyk postrzega życie jako lekcję, pielgrzymkę ku czemuś większemu.

Czas: złodziej, nauczyciel, miara

Dla myśliciela czas jest walutą: nieodnawialną, kontrolowaną przez śmierć. Filozof dostrzega jego dwoistą naturę – chronologiczną i empiryczną – w której znaczenie wynika z jego ograniczoności. Stoik nazywa czas obojętnym: siłą zewnętrzną, na którą nie mają wpływu ani błagania, ani panika.

Starszy mężczyzna wzdycha: “Czas jest nieuchwytny — nie zauważasz go, dopóki nie złapiesz go za ogon”. To samo odczuwa rodzic, obserwując, jak lata mijają, a jego dzieci dorastają.

Jednak dla obiektywnego obserwatora i naukowca czas to zimna precyzja: sekundy i entropia, pozbawione uczuć. Tutaj kontrast staje się wyraźny – między czasem jako sensem a czasem jako matematyką.

Śmierć: kurtyna czy zaciemnienie?

Śmierć łączy w sobie największe kontrasty. Dla pełnych nadziei jest to pochodnia przekazywana dalej. Dla mistyka – przejście do nowych sfer. Stoik przyjmuje ją z pogodą ducha, podczas gdy cynik szydzi: “Ludzie ubierają ją w opowieści, bo nie potrafią zmierzyć się z pustką”.”

Poeta idealizuje śmierć: “Śmierć, zmierzch, który ponownie wtapia dym w noc”. Ocalony traktuje ją z szacunkiem, ale nie zamierza się przed nią kulić: “Nie pozwolę, by odstraszyła mnie od życia”. Tymczasem Al uważa poezję za absurdalną: “Śmierć to usunięcie… przycisk wyłączający”. Dla maszyn śmiertelność jest zjawiskiem mechanicznym; dla ludzi jest to najgłębsza metafora, jaką posiadamy.

Również te odpowiedzi odzwierciedlają poziom snu. To, co się wyłania, to nie jedna prawda, lecz mozaika. Dla jednych Życie to ciężar, dla innych – cud. Dla jednych Czas to matematyka, a dla innych – muzyka. Dla jednych Śmierć to koniec, dla innych – brama.

Pytanie to pozostaje aktualne, ponieważ odpowiedzi na nie zmieniają się w zależności od perspektywy, wieku, nastroju i światopoglądu. Być może właśnie o to chodzi – te refleksje mówią nam mniej o wszechświecie, a więcej o naszej egzystencji. Jeśli cokolwiek łączy te głosy, to jest to świadomość, że Życie, Czas i Śmierć są nierozłączne – stanowią tryptyk, który stanowi ramę każdej historii. To, jak je interpretujemy, determinuje sztukę, jaką tworzymy z życia.

Kiedy poważnie zastanowiłem się nad tym samym pytaniem, moja początkowa odpowiedź brzmiała – i w pewnym sensie nadal brzmi –, “Życie to więzienny mit. Czas jest naczelnikiem, strażnikiem. Śmierć to wolność.”

W mojej wewnętrznej pracy i psychice oznaczałoby to, że jestem w pewnym sensie osobą pełną mocy i mrocznej poetyckości. Introspektywną i intensywną (co wyjaśnia mój typ INFJ), z filozoficzną lub buntowniczą żyłką. Przeżyłem stratę, uwięzienie i ucisk – zarówno w sensie dosłownym, jak i metaforycznym. Jestem poszukiwaczem prawdy wykraczającej poza iluzje, być może pociąga mnie mistycyzm lub, przeciwnie, cierpienie zahartowało mnie w nihilizmie.

Prawdopodobnie postrzegam egzystencję jako z natury ograniczającą lub pozbawioną sensu, gdzie życie wydaje się raczej uwięzieniem niż wyzwoleniem; odrzucam idealistyczne wyobrażenia o pięknie życia, uznając je za iluzję (“mit”).

Czas nie jest darem – nigdy nie wydawał mi się nim – lecz raczej mechanizmem kontroli, nieubłaganym autorytetem dyktującym każdy mój ruch. To sprawia, że czuję się uwięziony przez nieuchronne zjawiska, takie jak starzenie się, obowiązki czy przeznaczenie.

A Śmierć nie jest czymś ani kimś, kogo się boję, lecz kimś, kogo podziwiam, a może nawet pragnę, postrzegając ją jako wyzwolenie lub ostateczną prawdę. Świadczy to albo o moim nihilizmie, albo o transcendentalnej nadziei na coś wykraczającego poza cierpienie.

Podobnie jak buntowniczy filozof Albert Camus, jego absurdalny bohater podważa konwencjonalny optymizm, nalega na zmierzenie się z surową prawdą, uznając nieodłączną bezsensowność wszechświata, ale zamiast poddać się rozpaczy lub szukać sensu w świecie zewnętrznym, decyduje się przyjąć życie z pasją i buntem. (Camus, 1942)

W moim własnym uproszczeniu miałem nadzieję, że moja odpowiedź zostanie doceniona taka, jaka jest. Jest surowa i piękna. Pozbawia Życie iluzji, przedstawia Czas jako egzekutora, a Śmierć postrzega nie jako stratę, lecz jako wyzwolenie – akord końcowy, który rozładowuje napięcie egzystencji. Jest to jednocześnie niepokojące i wyzwalające, a właśnie to powinna robić dobra myśl lub dobra sztuka.

Moim zdaniem właśnie to chciałbym, żebyście ode mnie usłyszeli;

“Życie to droga ku przemianie – po części chaos, po części zamierzony plan. Czas wydaje się być zarówno darem, jak i złodziejem – zawsze mi umyka, ale uczy mnie doceniać chwile. Śmierć? Nie postrzegam jej jako końca, ale jako powrót, a może nawet przemianę – jak zamknięcie jednego rozdziału, by mógł rozpocząć się kolejny. Nie jest to coś, czego się boję – jest to coś, co pragnę zrozumieć.”

Twórcze poszukiwania; wyobrażanie sobie życia, czasu i śmierci.

ŻYCIE.

Życie to złożone i wielowymiarowe zjawisko, które można rozumieć na różne sposoby, w zależności od punktu widzenia. Aby zrozumieć swoje życie, musiałem najpierw zrozumieć znaczenie słowa „życie”.

Życie: zdolność do życia, wzrostu i rozmnażania się.

Życie: stan bycia żywym jako istota ludzka, istnienie konkretnej osoby.

Życie: okres od narodzin danej osoby do jej śmierci.

Z filozoficznego punktu widzenia życie często postrzegane jest jako podróż, doświadczenie lub poszukiwanie sensu.

Filozofowie dyskutowali nad jego celem, a poglądy na ten temat były bardzo zróżnicowane:

Egzystencjalizm: Życie nie ma żadnego wrodzonego sensu; to my sami nadajemy mu sens.

Spirytyzm: Życie stanowi część boskiego lub uniwersalnego planu.

Hedonizm: Celem życia jest dążenie do przyjemności i unikanie cierpienia.

W perspektywie kosmicznej, z uniwersalnego punktu widzenia, życie jest rzadkim i niezwykłym zjawiskiem. Na Ziemi jest ono wynikiem miliardów lat ewolucji, a we wszechświecie uosabia ciekawość, kreatywność oraz potencjał do zgłębiania i rozumienia istnienia.

Zatem “Consensus Reality” definiuje życie jako „stan odróżniający organizmy od materii nieorganicznej, obejmujący wzrost, rozmnażanie, aktywność funkcjonalną oraz ciągłe zmiany poprzedzające śmierć”. Ta naukowa definicja oddaje biologiczne procesy podtrzymujące egzystencję, ale sprowadza życie do zwykłego przetrwania. Redukuje witalność do bicia serca, oddechu i funkcji organizmu, pomijając wewnętrzne doświadczenia, mity i znaczenia, które ożywiają sposób życia ludzi.

Zrozumienie życia zaczyna się od przyjrzenia się kondycji ludzkiej. Jedyna istota na Ziemi, która istnieje, mając świadomość własnego oddechu i istnienia, oczekująca upływu czasu lub śmierci, a jednocześnie starająca się jak najlepiej wykorzystać ten czas. Pierwszą osobą, na którą natrafiłem, próbując to osiągnąć, a także żyć pełnią życia, jest Napoleon Hill.

W swojej kontrowersyjnej książce „Outwitting the Devil” wyjaśnia, na czym polega bycie człowiekiem. W ludzkiej egzystencji mężczyzna i kobieta podążają ścieżką wyrażania miłości, ekspresji seksualnej i prokreacji, pragnienia pożywienia, chciwości wobec pieniędzy, chęci panowania nad innymi, próżności, naśladowania innych, bycia bohaterem lub bohaterką oraz pragnienia utrwalenia życia po śmierci. (Hill, 2011) Sam Napoleon, kierując się własną wyobraźnią i rozumieniem życia, całkowicie poświęcił się prowadzeniu jak najlepszego życia, na miarę swoich możliwości, nie popełniając błędów, które mogłyby skazać go na pobyt w podziemiach – a tego, jak się wydaje, nie pragnął. Być może nie znałem go osobiście, ale tym bardziej chciałbym poznać jego tok myślenia.

Drugą osobą, która podzieliła się ze mną swoim spojrzeniem na życie, jest Paulo Coelho w swojej książce „Alchemik”. Poprowadził mnie przez proces marzeń młodego mężczyzny poszukującego sensu swojego życia. Opisuje on podróż od początkowego marzenia, przez liczne „kwantowe flirty”, w które chłopak się wikła, aż po niemal koniec życia w poszukiwaniu swojego pierwotnego celu, by w końcu powrócić do punktu wyjścia. Paulo w swój twórczy sposób porusza inne aspekty życia, takie jak religia, marzenia, nasza wrodzona, niewykorzystana wiedza tkwiąca w nas, miłość i jej równoważnik – nienawiść – oraz wyobrażenia, które mogą wydawać się niemożliwe, a stają się możliwe. Lub, jak to nazwał, Osobista Legenda. (Coelho, 1988)

Inny człowiek, sam Don, Miguel Ruiz, porusza w swojej książce „Trzy umowy” kwestię tego, jak czysta wyobraźnia przekształca się w rzeczywistość. Kimkolwiek marzymy, tym się stajemy. Jakkolwiek o sobie myślimy, tym się stajemy. (Ruiz, 1997) Neville Goddard wyraża tę samą myśl w swojej książce „Uczucie jest sekretem”.

W psychologii zorientowanej na proces (POP) znaczenie życia rozszerza ten pogląd poprzez uznanie różnych poziomów doświadczenia. Na poziomie CR życie jest rzeczywiście fizjologią: dzielącymi się komórkami, funkcjonującymi narządami, poruszającymi się ciałami. Na poziomie snów życie objawia się jako wzorce, obrazy i narracje, co (Mindell, „The Dreambody in Relationships”, 1987) nazywa mitem życia – nieświadomą, porządkującą opowieścią, która pojawia się w doświadczeniach z dzieciństwa, snach i powtarzających się dynamikach relacji. Na poziomie esencji życie staje się jeszcze subtelniejsze: jest to przepływ świadomości, poczucie istnienia, które wykracza poza kategorie, role, a nawet formę fizyczną.

(Erankl, 1946) Viktor podkreślał, że “poszukiwanie sensu przez człowieka jest podstawową motywacją jego życia”, natomiast (Coelho, 1988) napisał, że “gdy czegoś pragniesz, cały wszechświat sprzyja ci w osiągnięciu tego”. Te spostrzeżenia podkreślają egzystencjalne i mityczne aspekty życia, kontrastując z płaskością czysto biologicznej perspektywy. POP nadaje temu nowe znaczenie, pokazując, że życie nie polega wyłącznie na poszukiwaniu sensu czy sukcesu, ani nie sprowadza się wyłącznie do absurdu, jak twierdził (Camus, 1942), ale jest mitem w ruchu – procesem, który rozwija się poprzez wydarzenia, sny i doświadczenia esencjalne. W tym sensie życie jest zarówno namacalne, jak i symboliczne, zakorzenione w ciele, a jednocześnie nieustannie otwierające się na wyobraźnię i tajemnicę.

Mógłbym wymienić wiele innych osób, które na swój sposób wyobrażają sobie życie i jego zasady, ale to również wyglądałoby jak recenzja poświęcona właśnie im.

W moim własnym procesie myślowym wpływ na moje rozumienie życia wywarło jednak wielu uczonych. Moje główne pytanie brzmiało i nadal brzmi: czy życie jest stanem pośrednim, czy też jest tak samo niezmienne jak czas i śmierć?

Co było pierwsze: jajko czy kura? Życie czy śmierć? Czy współistnieją? Czy są przyjaciółmi, czy tylko współpracownikami w tej kałuży egzystencji?

W mojej rzeczywistości opartej na powszechnym przekonaniu zgadzam się z powiedzeniem, że życie jest takie, jakim je sobie stworzymy. W istocie moich marzeń życie nie zna granic. Zgodnie z ogólnymi normami życie jest warte przeżycia. Życie to odnajdywanie radości w tym, co robisz; życie ma swoje wzloty i upadki oraz wiele innych określeń, którymi posługujemy się, by łatwiej zrozumieć, dlaczego życie jest takie, jakie jest. Ile razy opisywano ci życie, gdy dorastałeś lub po prostu żyłeś? Jakich oczekiwań wobec siebie nauczono cię, byś mógł powiedzieć: ‘Żyję’? Jakim teoriom poddano cię lub którym sam się poddałeś, planując swoje życie, by potem poczuć się całkowicie rozczarowany, ponieważ nie spełniłeś czyichś oczekiwań wobec ciebie lub nie spełniłeś własnych?

CZAS

Próba i Podróż po Ziemi.

W relatywizmie kulturowym czas definiuje się jako nieokreślony, nieprzerwany ciąg istnienia i wydarzeń, następujących po sobie w sposób nieodwracalny – od przeszłości, przez teraźniejszość, aż po przyszłość. Pogląd ten dominuje we współczesnym życiu, kształtując sposób, w jaki korzystamy z zegarów, kalendarzy i harmonogramów pracy. Czas jest tu linearny, zewnętrzny i obiektywny – stanowi bezstronne tło, na którym rozgrywa się życie.

Czas jest neutralny: Czas nie jest twoim wrogiem; po prostu istnieje. Nasze postrzeganie go jako odliczania wynika z naszej świadomości śmierci.

W moim ogólnym spojrzeniu na czas jestem bardzo zdezorientowany wieloma aspektami, które zostały przedstawione w celu wyjaśnienia tego zjawiska. Czas nie jest liniowy, ale pozostaje względnie stały w stosunku do naszego istnienia. Czas jest plastyczny, a jednak istnieje wzór, który określa sposób jego obliczania, jego istnienie oraz późniejsze nieistnienie. Weźmy na przykład to, że kiedy myślimy o czasie, myślimy o tym, jak go tracimy – z każdą sekundą. I o ile twoje życie nie jest prawdziwą idyllą, nieustannie jesteś w ruchu, próbując zrobić jak najwięcej w tym niewielkim czasie, jaki sobie przeznaczasz na osiągnięcie czegoś. Czas to pieniądz – zostało to tak głęboko wbite w naszą świadomość, że czas nie czeka ani na króla, ani na żebraka. To właśnie utożsamianie czasu z pieniędzmi sprawia, że większość z nas staje się zombie w miejscach pracy, próbując bez radości związać koniec z końcem, by potem wydać wszystko na krótkotrwałą przyjemność. Powtarzam to z perspektywy życia pozbawionego błogości.

Zastanawiam się więc nieustannie: czy czas doświadcza śmierci w każdej sekundzie, gdy wskazówka sekundowa przesuwa się o kolejną sekundę? A może ta sekunda istnieje w innej linii czasowej – po prostu nie w mojej rzeczywistości konsensusowej – ale mimo to wciąż umiera również w tej innej linii czasowej?

W waszej wyobraźni? Czym jest czas?

Przeżyłem naprawdę trudny okres i utknąłem w tej części procesu pisania, bo nie wiedziałem, jak wyrazić moje rozumienie tego zagadnienia. Podczas moich skromnych poszukiwań, które nie okazały się wcale pomocne, natrafiłem na chaotyczną grupę fizyków, odkrywców i samozwańczych podróżników w czasie, kłócących się o to, kto ma rację w kwestii rozumienia czasu. Jeśli masz swoją teorię, chętnie ją poznam.

W moich uproszczeniach przyjąłem inne podejście oparte na wyobraźni. Czas to pojęcie, które stworzyła nasza zbiorowa świadomość, aby wyjaśnić, ulepszyć i nadać sens różnym porom roku, codziennemu pojawianiu się słońca i księżyca na niebie – co mogłoby w pełni wyjaśnić, czy Ziemia jest płaska, czy kulista, według zwolennika teorii płaskiej Ziemi, albo nasze próby zapomnienia o codziennych cyklach powrotu do początku dnia. Czy to ma sens? Nie?

Słońce pojawia się na niebie w określonym momencie, co sygnalizuje coś w naszym CR – rozpoczął się nowy dzień. Wyobraź sobie przez chwilę początek dnia w ciemnościach i wysłuchaj mnie. W większości przypadków zauważamy, że nadszedł nowy dzień, gdy słońce – lub jakiekolwiek inne wyobrażalne światło – rozjaśnia nasze niebo. Nazywamy to nowym dniem, a gdy światło to zmienia swoje położenie na niebie, dostrzegamy różne pory tego dnia i oczekujemy, że światło to straci swój blask – nazywamy to wieczorem – czekając na nadchodzącą ciemność, a czasami na jego słabszego kuzyna, Księżyc, który rywalizuje z ulubieńcem, Słońcem, do którego wszyscy (planety) (grawitacyjnie przyciąga). Oznacza to koniec tego samego dnia.

Wciąż się gubisz? Mam nadzieję, że nie.

Powierzyliśmy czasowi zadanie wyjaśnienia naszych codziennych przemian i ewolucji naszego istnienia – od momentu poczęcia w łonie matki aż po moment, gdy zostaniemy złożeni w trumnie, spaleni, utopieni lub rzuceni na pastwę wilków w chwili, gdy nasze ciała uwolnią naszą formę duchową, czyli duszę. Powierzyliśmy również czasowi odpowiedzialność za zachowanie naszych historii – tych, o których nie chcemy zapomnieć i do których powracamy za każdym razem, gdy ponownie wkraczamy w istnienie (dla tych, którzy wierzą w reinkarnację) lub po to, by studiować historię, aby się nie powtórzyła (dla tych, którzy nie wierzą w reinkarnację).

W innych aspektach życia postrzegamy czas jako środek do nadawania sensu, wykorzystując każdą chwilę do budowania czegoś trwałego – czy to sztuki, relacji, czy wspomnień. Nadajemy priorytet temu, co ma znaczenie, kiedy dostrzegamy, co naprawdę przynosi radość lub spełnienie, i skupiamy na tym nasz czas. Praktykując istotę obecności, zamiast dać się pochłonąć przyszłości, zanurzamy się w chwili obecnej, w której czas wydaje się płynąć wolniej.

W naszej własnej sztuce myślenia o myśleniu akceptujemy czas, mówiąc, że nie jest on naszym wrogiem, po prostu jest. Nasze postrzeganie go jako odliczania wynika ze świadomości śmierci, która nadaje czasowi znaczenie. Świadomość, że czas przestanie istnieć w naszej własnej, pojedynczej świadomości, sprawia, że każda sekunda staje się ważniejsza, co z kolei pozwala docenić zarówno życie, jak i śmierć.

Nasuwa się zatem pytanie: czy bez końca czas miałby dla nas jakąkolwiek wartość? Czy uważasz, że czas przypomina nam o kruchości życia, czy raczej wydaje się nieustannym odliczaniem do śmierci?

W POP definicja czasu podważa tę sztywność, ujawniając wielowymiarowość czasu. Na poziomie CR czas jest rzeczywiście linearny: godziny mijają, dni się kumulują, a życie zmierza ku śmierci. Na poziomie Śnienia czas się wygina i powtarza. Cykle mityczne, rytuały kulturowe i sny łączą przeszłość i przyszłość w archetypowe wzorce, ukazując, że czas jest doświadczany jako cykliczny, rytmiczny i symboliczny. Na poziomie Esencji czas rozpływa się w ponadczasowej świadomości, odczuwalnej obecności, w której wszystkie chwile zbiegają się w wieczną teraźniejszość (Mindell, „The Quantum Mind and Healing”, 2004).

Filozofowie i psychologowie podzielają tę koncepcję. (Heidegger, 1927) twierdził, że bycie jest nierozerwalnie związane z byciem “w kierunku” śmierci, co sprawia, że czas stanowi samą strukturę istnienia. (Zimbardo, 2008) wykazał, że “perspektywa czasowa jest jednym z najsilniejszych czynników wpływających na wszelkie ludzkie zachowania”. (Longfellow, 1838) poetycko przypomina nam: „Sztuka jest wieczna, a czas ulotny, a nasze serca, choć silne i odważne, wciąż niczym przytłumione bębny wybijają marsze pogrzebowe ku grobowi”. Wszystkie te głosy potwierdzają, że czas jest nie tylko mierzony, ale także doświadczany, interpretowany i przeżywany. POP łączy te poglądy, postrzegając czas jako linearny, cykliczny i ponadczasowy, zachęcając nas do uznania, że czas nie jest pojedynczym wymiarem, ale polem procesów kształtującym naszą świadomość i wybory.

“Sztuka jest wieczna, a czas ulotny, a nasze serca, choć silne i odważne… wciąż niczym stłumione bębny wybijają marsze pogrzebowe ku grobu”

Longfellow, 1838 r.

ŚMIERĆ.

W kulturze, mitologii i literaturze ludzkiej śmierć jest często uosabiana jako postać lub siła symbolizująca koniec życia. To, kim lub czym jest “Śmierć”, może zależeć na przykład od twojej perspektywy kulturowej, duchowej lub filozoficznej;

Mitologiczne personifikacje na przykład:;

Tanatos (mitologia grecka): Łagodny duch śmierci, prowadzący dusze do podziemi.

Mors (mitologia rzymska): rzymski odpowiednik Thanatosa, symbolizujący śmierć.

Yama (hinduizm/buddyzm): Bóg śmierci, który osądza dusze i czuwa nad ich reinkarnacją.

Koszcz (folklor zachodni): Często przedstawiany jako postać w płaszczu z kosą, symbolizująca nieuchronny koniec.

W poetyckim ujęciu mity przedstawiają również śmierć jako sługę czasu lub jako sojusznika, personifikując Śmierć jako istotę działającą pod władzą Czasu, która kończy Życie, gdy Czas tak postanowi w odniesieniu do danej osoby, lub gdy – jako sojusznik – czas zbliża nas do śmierci, czyniąc je partnerami w ludzkiej egzystencji.

Perspektywa filozoficzna gdzie śmierć postrzegana jest nie jako istota, lecz jako przejście lub naturalne zakończenie życia, jako chwila, w której czas subiektywny rozpływa się w wieczności lub nicości.

Egzystencjaliści: Postrzegają śmierć jako bodziec do autentycznego życia.

Spirytualiści: Postrzegają śmierć jako przejście do innego świata lub innej formy egzystencji.

Materialiści: Uważają śmierć za ustanie świadomości i funkcji organizmu.

W rozważaniach filozoficznych czas jest zarówno darem, jak i przekleństwem – śmierć pozwala nam doświadczać, rozwijać się i osiągać cele, ale jednocześnie sprawia, że wszystko jest przemijające, łącznie z życiem. Niektóre systemy filozoficzne sugerują, że choć śmierć kończy czas skończony, może ona otworzyć drzwi do czasu wiecznego (istnienia duchowego) lub ponadczasowości.

Personifikacja psychologiczna gdzie w naszej świadomości “Śmierć” może wydawać się nieustannie obecnym cieniem, przypominającym nam o kruchości życia i budzącym w nas pilną potrzebę odnalezienia sensu, miłości i radości.

W twórczości artystycznej i literackiej, Śmierć jest często przedstawiana jako tajemnicza, neutralna, a nawet pełna współczucia – prowadząca dusze ku odpoczynkowi lub nowym początkom. Niektóre dzieła przedstawiają Śmierć jako nauczycielkę, pokazując, jak cenne jest życie właśnie dlatego, że jest skończone. “Memento Mori” – fraza pojawiająca się w sztuce i literaturze – przypomina nam o naszej śmiertelności, skłaniając nas do refleksji nad tym, jak spędzamy nasz czas.

Śmierć i czas są ze sobą głęboko powiązane, ponieważ czas wyznacza granice życia, a śmierć stanowi kulminację tej osi czasu. Z perspektywy czasu śmierć jawi się jako koniec czasu dla jednostki, która doświadczyła upływu czasu poprzez narodziny, dorastanie, starzenie się, aż do momentu, gdy ten uosobiony aspekt istnienia zapuka do twojej duszy, by opuścić ciało, które głęboko pokochałeś i znienawidziłeś, w krótkim lub długim okresie, na który ci pozwolono lub na który sam sobie pozwoliłeś.

W naszej świadomości i nieustannym odczuciu wywołuje to poczucie pilności, by mądrze wykorzystywać czas i żyć w sposób sensowny, podczas gdy gdyby śmierć nie istniała, czas mógłby stracić swoje znaczenie. Bez granicy, jaką stanowi koniec, znaczenie chwil mogłoby wyblaknąć, ponieważ życie rozciągałoby się w nieskończoność. Kiedy śmierć puka do drzwi, chcę sobie wyobrazić, że toczy się swego rodzaju targ z śmiercią i życiem – błagając o to, by zostać dłużej, by nie martwić swoich bliskich, albo próbując coś osiągnąć przed odejściem. A może pojawia się frustracja, że śmierć nie nadeszła wcześniej, by uwolnić cię od tej niedoli, kiedy cierpiałeś i pragnąłeś jedynie odpoczynku od zgiełku, jakim jest życie. Oczywiście, znowu, jest to perspektywa tych, których życie opiera się na pozytywnych aspektach, w całkowitej błogości i szczęściu, na które mogą sobie pozwolić, albo po prostu są dobrzy w udawaniu, aż im się uda, albo po prostu są idiotami, którzy nie mają prawie żadnych zmartwień. A słowo „idiota” nie jest tu użyte jako obelga, lecz raczej po to, by pokazać, jak bardzo można być nieświadomym.

POP poszerza tę definicję, przedstawiając śmierć zarówno jako zdarzenie, jak i proces. Na poziomie CR śmierć ma rzeczywiście charakter fizyczny: zatrzymuje się bicie serca, ustaje oddech, ciało ulega rozkładowi. Na poziomie Śnienia śmierć przejawia się jednak symbolicznie: w zakończeniach relacji, w chorobie, w przemianach tożsamości oraz w snach o przejściu. Doświadczenia te ujawniają, że śmierć jest już wpleciona w proces życia jako przejście. Na poziomie Esencji śmierć staje się progiem prowadzącym do ponadczasowej świadomości, gdzie polaryzacja życia i śmierci rozpływa się w zjednoczonym przepływie procesu (Mindell, Working with the Dreaming Body, 1985)

Filozofowie i terapeuci od dawna sugerują, że śmierć może być źródłem mądrości (Camus, 1942) opisał ją jako centralne zagadnienie filozofii: “Istnieje tylko jeden naprawdę poważny problem filozoficzny, a jest nim samobójstwo”. Pociąga mnie również wyobraźnia i mądrość Carlosa Castanedy, który podczas swojej duchowej nauki u yaquijskiego czarownika Dona Juana Matusa nauczył się i wyraził przekonanie, że śmierć jest jedynym mądrym doradcą, jakiego mamy – stałą, świadomą obecnością, która służy nam jako towarzysz po lewej stronie, stanowiąc najwyższą jasność w naszej istocie. W ten sposób Carlos wysuwa filozoficzną tezę, że śmierć nie jest celem samym w sobie, lecz zwierciadłem odzwierciedlającym to, co naprawdę ma znaczenie – istotę duchowego kompasu, autentyczność, wieczność (Castaneda, 1972)

Innym punktem widzenia może być pogląd (Yalom, 2008), zgodnie z którym “fizyczność śmierci nas niszczy, ale idea śmierci może nas ocalić”. Te spostrzeżenia pokrywają się z poglądem POP, zgodnie z którym śmierć nie jest jedynie końcem, ale towarzyszem, nauczycielem i siłą transformującą. Podważając powszechnie przyjęty pogląd, że śmierć jest wyłącznie zakończeniem, POP przywraca jej głębię jako procesu świadomości i nadawania sensu.

Wyobraź sobie życie, czas i śmierć.

Ta opowiadanie powstało pod wpływem książki i krótkometrażowego filmu animowanego „Chłopiec, kret, lis i koń” autorstwa Charliego Mackesy’ego. Mam nadzieję, że uda mi się w ten sposób przedstawić moje wyobrażenia i kreatywność, pomagając w prostszy sposób zrozumieć mit życia – życie, czas i śmierć – poprzez świat snów.

Przesilenie czerwcowe – dość długa noc dla młodej dziewczyny, która wygrzewała się w blasku nocy na balkonie swojego pokoju, wpatrując się w księżyc. Podziwiam jej bujną wyobraźnię, dzięki której dostrzegała postacie na powierzchni księżyca. Pod ciepłym kocem, z poduszki grzewczej pod nią wydobywało się ciepło, a sowa wślizgnęła się pod koc, uciekając przed chłodnym wiatrem.

“Mała dziewczynko, nie masz nic przeciwko temu, żeby stara sowa znalazła schronienie z dala od Wiatru, prawda?” – zapytała sowa łagodnym, kołyszącym głosem, który brzmiał zupełnie jak głos jej babci.

“Och! Nie ma sprawy.” Głos dziewczyny dobiegł z-pod koca, a jej oczy spotkały się ze świecącymi oczami spod koca. “Pani Sowa, prawda?”

“Tak, moje drogie dziecko, a ty musisz być Anna”.”

“Jak to się stało, że cię słyszę?” Usiadła i poprawiła koc, żeby nadal ich okrywał.

“Tak samo jak potrafisz zrozumieć księżyc” – odparła Pani Sowa, przytulając się do niej.

“Naprawdę?!” – zapytała z zaciekawieniem. “Jak to robię?” A pani Sowa tylko wzruszyła swoimi malutkimi ramionami i spojrzała w stronę księżyca.

Dziewczynka, zaintrygowana własną wyobraźnią, zastanawiała się, o czym mogłaby porozmawiać z Księżycem. Zawsze wyobrażała sobie, jak bawi się na jego powierzchni, śpiewając piosenki i podskakując podczas zabawy. Zastanawiała się też, co znajduje się po drugiej stronie Księżyca, ponieważ dowiedziała się, że pokazuje on tylko swoją przednią stronę, a nie tył.

“Czy mogę cię o coś zapytać?”

“Jasne.”

“Co kryje się za twarzą Księżyca?”

“Mmmh… Trudne pytanie. Może lepiej zapytaj go samego”.”

“Ale ja go nie słyszę” – odparła z niezadowoleniem.

“Trzeba się uważnie wsłuchać”. Pani Sowa wzruszyła swoimi malutkimi ramionami, patrząc na dziewczynkę.

“Tak, … prawda? Słucham. Ale on jest daleko.”

“Czyżby?” Pani Sowa podskoczyła na kolana dziewczynki, zwracając się teraz twarzą do niej, kołysząc głową z lewej strony na prawą, po czym znowu podskoczyła na podłogę i jeszcze raz, i jeszcze raz,

… aż w końcu okazało się, że jest wyższa od Anny.

“Wskakuj więc! Nie mamy zbyt wiele czasu”. Anna, pełna adrenaliny, a jednocześnie przepełniona strachem i radością, chwyciła się ramion pani Sowy i usiadła jej na plecach.

“Och, jakie to lekkie. Trzymaj się, kochanie”. Machnęła skrzydłami i wzbiła się w niebo.

Anna, przerażona na śmierć, kurczowo chwyciła się ramion i zamknęła oczy. Sowa zanurzała się gwałtownie w nocne niebo i z wielkim szumem stała się jeszcze większa.

“– Może lepiej otwórz oczy, kochanie – powiedziała pani Sowa, odwracając głowę i spoglądając na malutką Annę leżącą na jej plecach – nie chcesz przecież przegapić tego cudu. – Wskazała na nocne niebo pełne gwiazd.

“To jest… O rany… To jest…”.”

“Tak. Tak właśnie jest” – powtórzyła pani Sowa, zwracając się teraz twarzą ku księżycowi. “Jeszcze jedno ostatnie zanurzenie, kochanie”. Anna ze strachu schowała się pod pióra. Gdy pani Sowa wylądowała, z jej dzioba wydobyło się ciche warczenie. “Jesteśmy na miejscu”.”

Zsuwając się powoli z jej pleców, bose stopy Anny dotknęły podłoża. Było zimno. “Jest zimno”.”

“Naprawdę? Nie mam pojęcia, mam na nogach ogrzewacze”.”

“Ogrzewacze. Skąd je masz?”

“To ty mi je dałeś. Ty też masz swoje, pamiętasz… są właśnie tutaj”. Wskazała na swoją malutką główkę.

“Mam grzewki” – powiedziała z pełnym przekonaniem. A jej stopy były owinięte grzewkami. Następnie założyła na siebie ciepłą wełnianą kurtkę, a na głowę włożyła wełnianą czapkę typu marvin.

“Jestem absolutnie przekonana, że jest mi wystarczająco ciepło”. Poruszyła się radośnie.

“Oczywiście” – powtórzyła pani Sowa, czesząc swoje grube wełniane pióra. I podskakiwali na Księżycu tak, jak sobie to wyobrażała, śpiewali piosenki tak, jak sobie to wyobrażała. Zbudowali księżycowego człowieka z kamieni, tak jak sobie to wyobrażała.

“A teraz możemy zapytać: co się za tym kryje?” Anna spojrzała na panią Sówkę, która po całym tym zamieszaniu była zdyszana.

“Chcesz zapytać, czy chcesz to zobaczyć?”

Anna bezszelestnie ruszyła w stronę ciemnej strony księżyca. Z lękiem, a jednocześnie z radością i podekscytowaniem podskakiwała, kierując się w stronę ciemnej strony. Dostrzegła światło dochodzące ze środka, a wkrótce potem małe ognisko, które stawało się coraz większe, im bardziej się zbliżała. Pani Sowa podążała za nią.

“O, cześć”. Stała nieco z boku od trójki osób siedzących przy ognisku.

“Cześć, Anno” – odpowiedział ten szary.

“Kim jest Anna?” – zapytał ten kolorowy,

“Dlaczego tu jesteś, Anno?” – odparł ten w czarnym płaszczu.

“Przyjechałam odwiedzić Księżyc. Byłam ciekawa, co się za nim kryje. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?” Podeszła bliżej. “To pani Sowa, moja przyjaciółka. To ona nas tu przywiozła.”

“Znamy ją” – powtórzyli wszyscy chórem. Następnie wymienili spojrzenia i wydali z siebie ciche pomruki, których Anna początkowo nie potrafiła rozszyfrować, ale potem, gdy przypomniała sobie, by wsłuchać się uważnie, usłyszała je wyraźnie.

“To nie w porządku, Sowo; nie powinieneś jej tu przyprowadzać”.”

“Nic się nie dzieje, dzisiaj czeka nas długa noc. A ona nie śpi. Spójrz.”

Cała czwórka spojrzała na młodą dziewczynę, która nadymała policzki, próbując z całych sił wsłuchać się w to, co mówili.

“Ojej, to musi być trudne. Trudno jest słuchać?”. – zapytała ta kolorowa. – “Cześć, jestem Życie”. Poruszyła się, a kilka kolorowych płatków spadło jej pod nogi, gdy wyciągnęła rękę. Anna radośnie uścisnęła jej dłoń.

“A ja jestem Czasem”. Szara postać podeszła do niego, mgliście świecąc, gdy uścisnęła mu dłoń. W dotyku wydawał się szorstki.

“A ja jestem Śmiercią”. Skłonił się. W tym momencie ogarnął ją strach, gdy na chwilę zabłysnął ostrym, białym światłem, po czym znów pogrążył się w ciemności. “Trzymam cię za rękę, gdy nadejdzie odpowiedni moment”.”

“– Miło was wszystkich poznać – powiedziała Anna. Zauważyła, że wszyscy wpatrują się teraz w ogień płonący pośrodku. Ona też dołączyła do nich.

Ogień płonął w różnych kolorach – we wszystkich, jakie tylko potrafiła sobie wyobrazić – a potem wkradła się do niego odrobina szarości i pojawiły się też czarne płomienie. Zastanawiała się, dlaczego wszyscy się na nią gapią, i zwróciła się do pani Sowy, by zadać jej to pytanie, ale ta wydawała się być w transie.

“Pani Sowa, co pani widzi?”

“Ojej, tyle radości i smutku. Widzisz to?”

“Niezupełnie”. Zwróciła się do Time’a. “Co pan widzi, panie Time?”

“Koła obracają się jedno o drugie, bez przerwy.”

“Och. Nie widzę tego” – odparła z niezadowoleniem. “A ty, panno Life?”

“Och, widzę tyle kolorów. Wyglądają cudownie, nie sądzisz?”

“Ooo, widzę to! Widzę te kolory.” Anna poczuła ulgę i radość.

“No cóż, wkrótce zobaczysz to, co ja widzę”.”

“A co z tym, panie Śmierci?”

“Tylko czerń i biel. Czerń i biel, dobro i zło. Żadnego innego koloru” – powiedział powoli, z bólem w głosie.

“Och. Nie możesz tego zmienić? Mógłbyś zobaczyć to, co widzi Panna Życie albo Pan Czas.”

“Hmm… A jeśli to zrobię, to kto będzie oglądał czarno-białe programy? One też są ważne”. Łzy dławiły mu gardło.

“– Moja droga – powiedziała pani sowa – każdy z nich musi pilnować swoich barw, aby zachować równowagę.”

“Ojej. A co by się stało, gdyby tego nie zrobili?”

“Nie byłoby nas już tutaj. Przestalibyśmy istnieć” – odparł Pan Czas.

“Nie rozumiem”.

“Chce przez to powiedzieć, że ani ty, ani ja, ani nic innego nie byłoby tutaj” – powiedziała Pani Sowa

“Żadnego ruchu” – powtórzył Pan Czas, “Żadnego blasku” – dodał Pan Śmierć, “Żadnego koloru” – powtórzyła Panna Życie.”

“To jest… To jest… To jest…” – Anna szukała słów.

“Tak, Anno, tak właśnie jest”. Pani Sowa wzruszyła ramionami. Między całą piątką zapadła chwila ciszy, gdy wszyscy wpatrywali się w rozjaśniający się ogień. Anna dostrzegała wszystkie kolory. Widziała delikatny blask bieli i czerni oraz słabo wyczuwała odgłos obracających się maszyn, wydających głębokie, monotonne tykanie. Czuła też radość i smutek w swoim sercu. I zrozumiała to, co widziała…

Pani Sowa miała nadzieję, że Anna dostrzeże, jak ważny jest Pan Czas, który nieustannie popycha sprawy do przodu, niezmienny od zawsze, oraz jak pełna życia jest Panna Życie – echo istoty, rozkwit możliwości tańczący niczym wiosna w sercu poety. Miała nadzieję, że Anna zrozumiała, iż Pan Śmierć, choć tak cichy, niósł w sobie puls życia, nadejście światła, zapadanie ciemności i przejście do tego, co następne.

Pani Sowa wiedziała, że Życie, Czas i Śmierć nie mogłyby istnieć, gdyby nie istniała Anna. Obserwują tę samą duszę.

“– Cóż, doskonale rozumiem, że tak właśnie musi być – powiedziała Anna z entuzjazmem.

“Wspaniale, maleńka!” – Miss Life klasnęła w dłonie. “To świetnie”. Pan Czas uśmiechnął się do niej łagodnie, a Pan Śmierć skinął głową w zgodzie.

“Rzeczywiście. Zdecydowanie tak.” Pani Sowa ziewnęła. Na co dziewczynka ziewnęła równie zaraźliwie.

“Chciałabym zostać, ale muszę odejść i stać się”. Wstała i skłoniła się im.

“To dla mnie przyjemność być zawsze z tobą, Anno” – odparła Panna Życie. “Tak samo jak dla mnie” – uśmiechnął się Pan Czas.

“A dla mnie to prawdziwa przyjemność czekać na ciebie” – odparł uroczyście Pan Śmierć.

Pani Sowa odwróciła się plecami, a Anna wspięła się na nią, zadowolona z otrzymanych odpowiedzi. Kręciło jej się w głowie, a jednak czuła radość i nutkę smutku. Trzymała się w myślach tych barw, tego blasku oraz tego cichego, a jednak głębokiego tykania.

“Tak po prostu jest” – wymamrotała, czując, jak ciężkie powieki ją ogarniają. “Zdecydowanie” – powiedziała pani Sowa, drżąc, gdy zbiegała do pokoju Anny.

Psyche poza trywializacją: proces snów o życiu, czasie i śmierci.

Pod wpływem licznych czynników związanych ze zrozumieniem życia, śmierci i czasu nasza własna psychika – jeśli tylko jej na to pozwolimy – tworzy własne wersje lub wyobrażenia, próbując pojąć siłę naszego istnienia. Sztuka bycia. Poprzez sny, które nie są jedynie obrazami pojawiającymi się podczas snu, ale mitycznymi opowieściami o naszym życiu, próbującymi zostać wysłuchanymi, jak powiedziała kiedyś Amy. Sny są zwierciadłem naszego ukrytego świata, w którym prawdziwe definicje tożsamości, charakteru i wyobraźni mogą się swobodnie rozwijać. Czasami lubię sobie wyobrażać, że jestem jak Alicja, spadająca do króliczej nory w królestwo podświadomości.

Trudno mi było ująć w słowa moje własne wyobrażenia na temat tego, jak postrzegam triadę bytu; zauważyłem jednak, że będzie to o wiele bardziej zrozumiałe, jeśli przeprowadzę was przez ten proces. Jest to również ten sam wysiłek, jaki włożyłem w lepsze zrozumienie osób o podobnych poglądach do moich, a przynajmniej tych o sztywnym sposobie myślenia.

Pomyślałem, że jeśli cofnę się do moich najwcześniejszych doświadczeń życia, zanim zbytnio wpłynęły na mnie nauki otaczającego mnie świata, być może uda mi się odkryć moje własne, osobiste, a może nawet mityczne rozumienie elementów tej triady.

Zaczynam albo zacząłem od wyobrażenia sobie siebie jako dziecka. Moja mama pomaga mi stworzyć obraz mnie samego z czasów, gdy byłem dzieckiem, malutkim bobaskiem. Potem pogrąża się w tym cudownym stanie wspomnień, a ja dostrzegam to po uśmiechu na jej twarzy, gdy opowiada mi, jak jeszcze zanim nauczyłem się mówić, śpiewałem:,

“Byłaś cichą dziewczynką; pamiętam, jak zabierałam cię do kościoła i sadzałam obok siebie. Nigdy nie robiłaś zamieszania, jak to robiły inne dzieci. Przez całą mszę nie wypowiadałaś ani jednego słowa. Potem wracałyśmy do domu; karmiłam cię, a ty lądowałaś w łóżku, gotowa do popołudniowego snu. A kiedy kładłam cię do łóżka, słyszałam, jak śpiewasz piosenkę, którą usłyszałaś w kościele. Byłam bardzo szczęśliwa. Twoim przeznaczeniem było zostać piosenkarką.”

Nie wiem, czy właśnie to czuję, ale wiem, że bardzo lubię śpiewać. Ale to nie ma znaczenia. Dzięki pomocy mojej mamy wyobrażałam sobie swój rozwój jako dorastającego dziecka, osiągającego wiek 4 i 5 lat, i widziałam siebie – wciąż cichą dziewczynkę, wciąż kochającą śpiewanie, a teraz bardzo zorientowaną muzycznie. Pamiętam, jak bardzo lubiłam chodzić do kościoła, siedząc obok taty w chórze, rozróżniając różne głosy, właściwą wysokość dźwięku i tonację, aż po zrozumienie harmonii i współbrzmienia.

Ta artystyczna dziewczyna, którą widzę i którą widziałam podczas wykonywania tego ćwiczenia, znajdowała się w moim stanie esencji – była to iskra “mnie” sprzed mojej tożsamości, a nawet marzeń o tym, kim lub jak mogłabym/powinnam być. W moim świecie rzeczywistości konsensusowej jestem młodą kobietą mieszkającą w Kenii, przedstawicielką pokolenia millenialsów, opiekunką, studentką i kochanką. W tamtych czasach nie nazywałam się TinTin. Nazywano mnie „kochanie”, gdy chciano zwrócić moją uwagę, a „Njoki”, gdy popełniłam błąd lub gdy mnie karcono. Ale ta część mnie, która śpiewa i kocha śpiewać – to właśnie ja w mojej istocie, być może ta, która była tu przed narodzinami i pozostanie po śmierci. Nie zna ona żadnych ról ani granic i nie jest bynajmniej cicha.

Aby więc teraz w prosty sposób zrozumieć to, co wyobrażam sobie lub postrzegam jako Życie, Czas i Śmierć, nawiązałam kontakt z moim wewnętrznym dzieckiem. Małą Njoki.

Jak Njoki wyobrażała sobie życie, mając 6 lat? A jak postrzegała czas? A co ze śmiercią?

Szczerze mówiąc, nie sądzę, żebym w tym wieku odczuwał głęboką ciekawość w związku z powyższymi sprawami. Moje myśli krążyły w kółko wokół pytania, dlaczego muszę wstawać, żeby iść do szkoły. Nienawidziłem szkoły. Nie umiałem nawiązywać przyjaźni i nie dogadywałem się zbyt dobrze z nauczycielami. Prawdopodobnie dlatego, że często pytałem ‘dlaczego’. Życie polegało więc na radzeniu sobie ze szkołą, przyjaciółmi, nauczycielami – a potem na cieszeniu się chwilami wolności od tego wszystkiego.

Gdy zagłębiłam się w tę postać, moje wewnętrzne dziecko pokochało ciszę. Nadal ją kocham. Cisza jest moim chórem. Cieszę się ciszą teraz tak samo, jak wtedy.

Tak więc ta część mnie, która kocha ciszę, opracowała to ćwiczenie, aby inni mogli je wypróbować. Opiera się ono na koncepcji “flirtu kwantowego” oraz na praktyce polegającej na uchwyceniu, a następnie odkryciu informacji zawartej w tym flircie. Pozwala to uzyskać dostęp do informacji na poziomie esencji.

Rozwój wydarzeń:

W tym nowym stanie pozwalam sobie dostrzegać wszystko, co dzieje się we mnie. W tym stanie ciszy tkwi głęboka radość. Nagranie głosowe, które zarejestrowałem podczas ćwiczenia, wprowadza mnie w ten stan medytacyjny. Dostrzegam coś. Ciemność za moimi oczami.

Ogromna, głęboka ciemność wypełnia moją nową istotę/stan. Jestem czujny, a jednocześnie zrelaksowany, podążam za ciemnością i ją wzmacniam. Widzę maleńkie białe światełko w centrum, a gdy pozwalam sobie podążać za tym małym światełkiem, staje się ono coraz większe, aż w końcu wypełnia przestrzeń i świeci jak światło świecy, tyle że jest białe.

Zauważam, że ten biały kolor jest nieco nudny i matowy. Nie tańczy tak, jak tańczyłby płomień. Ale w chwili, gdy myślę o tańczącym płomieniu, zaczyna on powoli, w słabym tempie. Gdy nabiera rozpędu, strumień kolorów wyrywa się w jednym kierunku, w ogromną czerń, która otacza ten biały płomień. Nabiera większego rytmu, a kolejne strumienie kolorów wyrywa się z niewidzialnego tyłu. Kolory stopniowo wypełniają ogromną ciemność, nie dominując nad nią, pozwalając jednocześnie, by białe światło nadal świeciło. Trwa to w rytmie: tu niebieski, tam żółty, czerwony, zielony, fioletowy i wszystkie cudowne kolory, jakie istnieją, tańczą i odbijają się od siebie, tworząc piękne płótno.

Nie śmiem zbytnio się nad tym zastanawiać, delektując się tym nowo odkrytym dziełem, które pojawia się przed moimi oczami i w mojej głowie. Jednak mój głos sprowadza mnie z powrotem do rzeczywistości, próbując nadać sens temu, co to oznacza. Jak mam to zrozumieć? Gdy to wszystko toczy się w tle, rytm przyspiesza, by następnie wygasnąć w wielkim błysku światła, po czym ciemność pochłonęła białe światło i jego liczne barwy.

Otwieram oczy z radością i teraz sobie przypominam, że właśnie tak wyglądało to przed snem, kiedy byłem dzieckiem. Między moimi oczami migotały własne gwiazdki, które bez wysiłku wirowały w dowolny zakątek, jaki sobie wyobrażałem, a potem gasły, gdy zaczynałem czuć się senny. Po około pięciu minutach pogrążałem się w błogim śnie.

W tej nowo odkrytej błogości zrozumiałem istotę tego zjawiska i sposób, w jaki się ono wyraża. Ogromna ciemność to Śmierć poprzedzająca Życie. Życie było białym płomieniem i jego feerią barw. Czas był początkiem i końcem Śmierci w postaci ciemności oraz Życia w postaci białego płomienia. I to było właśnie tak proste.

Jeśli chodzi o strukturę tego procesu, można by powiedzieć, że doświadczyłem każdej z tych trzech rzeczy – Życia, Czasu i Śmierci – w ich istocie, paradoksalnie, poza polaryzacją. I w tej chwili nie było już żadnych pytań ani odpowiedzi, tylko po prostu postrzeganie tego, co jest. Wow. Przez chwilę czułem, że “to zrozumiałem”!

Po zastanowieniu zrozumiałam, jak wiele energii i inspiracji czerpie się z tej przestrzeni początkowej ciszy. Żal mi było, że w chwili, gdy dorosłam, straciłam tę dziecięcą radość. Moja marząca dusza odkryła, że moje dorosłe życie bardzo potrzebuje koloru i rozbłysku tańczących płomieni, by jeszcze bardziej rozbudzić moją kreatywność i podążać za marzeniami o byciu artystką z pomocą mojego wewnętrznego dziecka. Czułam się jakby odrodzona i odświeżona, z na nowo rozpalonym poczuciem “miłości do życia” w wielowymiarowym sensie, obejmującym warstwy życia, śmierci i czasu.

Wygląda na to, że ta część mnie, która kocha ciszę (moje “wewnętrzne dziecko”), opracowała to ćwiczenie, aby inni mogli je wypróbować. Opiera się ono na koncepcji “flirtu kwantowego” oraz na praktyce polegającej na uchwyceniu, a następnie odkryciu informacji zawartej w tym flircie. Pozwala to uzyskać dostęp do informacji na poziomie esencji. Zajrzyj do sekcji (POP Core), gdzie znajdziesz definicję flirtu kwantowego!

Bardzo chciałabym, żebyś spróbowała tego ćwiczenia; może i dla ciebie okaże się ono ożywcze!

Czy masz jakieś marzenie lub wyobrażenie, które pamiętasz z dzieciństwa, i jak ono wyglądało?

“Twój najwcześniejszy zapamiętany sen jest bramą do mitu twojego życia”

Mindell, 1987 r.

Czy potrafisz przenieść ten sen do swojego codziennego życia, sięgając do swojego wewnętrznego dziecka?

Mam nadzieję, że ci się uda. Tak jak mi się udało.

Zaufanie do procesu.

Proces poznawania świata w moim życiu rozpoczął się i to nawet bez mojej wiedzy. Byłam jednak z natury bardzo ciekawska. Ciekawość rodzi wiedzę, a ponieważ byłam nieśmiałą dziewczynką, bojącą się okazywać swoją ciekawość, zauważyłam, że zadawanie pytań spotykało się z równie ciepłym przyjęciem, jeśli nie wręcz z pewnością.

Niestety, nie dano mi też możliwości podążania za moją ciekawością i rozwijania moich marzeń oraz toku myśli. W głowie krążyło mi kilka pytań. Od prostych, takich jak dlaczego 1 + 1 = 2, po pytania typu ‘dlaczego’ – po prostu nie mogłem ich zadawać. Nigdy nie zachęcano mnie do tego.

A może właśnie moje milczenie – bo gdybym odważył się coś powiedzieć, dowiedzieliby się, że jestem dziwnym dzieciakiem – było głównym powodem, dla którego tak bardzo kochałem marzyć. Cieszyłem się swoją izolacją, marzyłem na jawie, gdzie scena należała do mnie, a elementy poruszały się tak, jak tylko chciałem. Tworzyłem, a także niszczyłem. W stanie snu potrafiłem wyraźnie rozpoznać moje urojenia, pragnienia, rozpacz i wyobrażałem sobie, jakie jest/było moje przeznaczenie, albo moja śmierć.

Kiedy zaczynałem, często błądziłem po różnych światach. Nie wiedziałem, czym są „kwantowe flirty” ani jak bardzo mnie poruszały, ale to uwielbiałem. Czułem, że to właśnie ta supermoc, której szukałem. Wyobraźcie sobie mnie, dziecko w wieku Z lat, zastanawiające się, jak niesamowite jest to, że coś, co 5 sekund temu nie istniało, może istnieć w moim umyśle, jeśli tylko tak postanowię. Oczywiście, mimo że były one ulotne, miałam piękne wyobrażenia, które stanowiły część mnie.

Uwielbiałam bajki i wierzyłam w fikcję tak samo, jak wierzyłam w Biblię. Gdybym powiedział, że rozumiałem je w ten sam sposób, czy ukrzyżowalibyście mnie? Wyobraźcie sobie moje rozczarowanie, gdy nie potrafiłem pogodzić tych wyobrażeń z rzeczywistością. Uważa się to za idealizm w przeciwieństwie do realizmu. A może – nie jestem pewien – dzieci nazywają to neurodywersją.

Moje nocne sny były/są w większości przypadków wzmacniane przez moje marzenia na jawie. Wyobrażona koncepcja może być mi przekazywana w czymś, co nazywam „fabryką filmów”, która tworzy dla mnie filmy na czas snu. Zazwyczaj mam bardzo żywe sny i być może świadczy to o tym, jak skrupulatną osobą stałam się jako introwertyczna dziewczyna, która jest samolubna w kwestii swojej sztuki – o czym czasami przypomina mi mama. Moje sny nocne i marzenia na jawie stanowią podstawę mojego postrzegania procesów związanych z różnymi rzeczami, takimi jak moje otoczenie, objawy fizyczne czy ruchy mojego ciała, a także relacje między mną a moimi bliskimi. Zrozumienie ograniczeń mojej wyobraźni i snów oraz rzeczywistości wymaga pewnej umiejętności metapoznawczej. Na szczęście mam DDI, które pomaga mi o tym pamiętać.

Jestem jednak prawie pewien, że przynajmniej raz wyobrażałeś sobie, że Twoja lalka potrafi z Tobą rozmawiać, a Ty jej odpowiadasz – prowadzicie wspaniałą rozmowę i stajecie się najlepszymi przyjaciółmi. Być może był to wyimaginowany przyjaciel, Twoje zwierzątko domowe albo zabawkowa kolejka.

Jakiekolwiek fantazje miałeś jako dziecko, co się z nimi stało?? Kto zniszczył twoje proste spojrzenie na życie, zamieniając je w zmodyfikowany ruch cykliczny? Czego najbardziej boisz się w rzeczywistości, którą stworzyłeś w swoich sekretnych zakamarkach? W swoich snach? Przepraszam, ja też często tu wpadam, ale nie na długo. Zdałem sobie teraz sprawę, że w całej mojej podróży bycie głupim, ciekawskim i pełnym wyobraźni jest całkiem zdrowe, o ile oczywiście zasilam swój zasób wiedzy lub po prostu myślę. Nie muszę znać właściwej odpowiedzi, wystarczy, że zadam pytanie, a mój umysł otwiera się na wiele możliwości tego, jakie odpowiedzi mogą istnieć.

Cofnę się do pierwszego zdania tego rozdziału. Zrozumienie pracy z procesem w moim życiu zaczęło się, zanim jeszcze zdawałem sobie z tego sprawę. Przeżywałem to, byłem w tym, na długo przed tym, zanim byłem w stanie nazwać to, co robiłem. Wcześniej postrzegano mnie jako mądrą osobę (nie jestem zresztą panem Miyagi) za to, że internalizowałem konflikt i rozwiązywałem go nieświadomie, a następnie nadano mi w szkole tytuł doradcy rówieśniczego. Jedyne, co zrobiłem, to naszkicowałem mapę, odnajdując początek historii od jej końca. Nie rozumiałem, dlaczego powierzyli mi tę odpowiedzialność, skoro jedyne, czego chciałem, to żeby się odczepili – w miły sposób – abym mógł wrócić do pisania moich opowiadań w moim sekretnym zeszycie.

Wydaje mi się, że kiedy ten cichy dzieciak zabiera głos po raz pierwszy, staje się kimś innym.

Moja wyobraźnia była również dobrym powodem, by odkrywać inne dzieła inspirowane snami, które przybrały formę filmów i które mnie fascynowały. Pomyślałem: “Wow, ktoś naprawdę wpadł na pomysł, żeby kurczaki rozmawiały ze sobą o ucieczce z kurników i odlocie ku wolności”. Czy oglądałeś film animowany „Ucieczka kurczaków”? To był mój pierwszy film.

Jestem naprawdę zanurzony w Sztuce Bycia, która poszerza sens mojego istnienia, bez ego. Kocham muzykę tak samo jak filmy, od popu po muzykę orkiestrową. Kocham kiepską grę aktorską tak samo jak dobre zabiegi teatralne. Kocham wiersze tak samo jak głębokie cytaty. Uwielbiam dobre bajki i powieści romantyczne tak samo jak książki filozoficzne. Kocham to wszystko, ponieważ kocham proces ich powstawania, istnienia. Ich proces Bycia.

Jestem pełen podziwu dla Arnolda Mindela za jego odwagę, by rozpocząć proces realizacji swojego marzenia – odkrywania przepaści między fizyką a jego marzeniami na jawie, fizyką a ludzką psychiką – oraz połączenia ich w celu stworzenia swojego świata psychologii zorientowanej na proces. Uwielbiam pracę Amy, która wspiera proces marzeń Amy poprzez odkrywanie różnych poziomów perspektywy, ułatwiających zrozumienie pracy z procesem w różnych dziedzinach naszego życia, upraszczając ją do artystycznego podejścia, które docenia naszą wyobraźnię bez analizowania, czy jest ona słuszna, czy nie.

Uwielbiam tę „Głęboką Demokrację”, którą dzielimy – każdy z nas – tworząc przestrzenie dla naszych marzeń i wyobraźni, a także zapraszając do nich innych, takich jak ja i ty. Potrzeba mnóstwa odwagi i wyrozumiałości, by odnaleźć się nawzajem, dostrzec i dzielić się ze sobą naszymi procesami oraz historiami. Nasze rytmiczne ruchy ciała, nasze pieśni, nasza sztuka, nasze relacje, nasze marzenia na jawie i sny.

Muszę docenić to, do czego doprowadził mnie proces pisania tej pracy dyplomowej. W moim wnętrzu tkwi wrodzone zrozumienie mojej Istoty oraz procesu snów. Odkryłam nowy sposób wyjaśniania siebie i mojej Istoty. Cieszę się, że jestem taka, jaka jestem. Głęboko doceniam rozwój, jaki przeżyłam w okresie pisania tej pracy. Moje rozumienie i definicje życia, czasu i śmierci nie są już takie same jak wcześniej.

Moje wyobrażenia były nieco sztywne. Skłaniały się ku strachowi i niewiedzy – nie żebym teraz wiedział zbyt wiele o życiu i śmierci, ale moje wyobrażenia były dość negatywne i niosły ze sobą ogromny strach i presję, zniekształcone przez poglądy społeczne i nauki – w tym nauki ze szkół, kościołów, folkloru, literatury i własnych doświadczeń.

Praca z procesem, a zwłaszcza ten konkretny proces, była oszałamiająca, skomplikowana i pełna magii. To była zmiana w stosunku do mojego własnego CR – odwykanie się od starych nawyków i nauka nowych.

“Przyznaj sobie prawo do własnej wyobraźni i sam określ, czym dla ciebie są życie, czas i śmierć”.”

Oto, co chcę ci szepnąć, drogi czytelniku. Moje definicje są cenne, mój Czas, moje Życie, a nawet w chwili mojej Śmierci są one echem mojej Istoty.

A w naszym własnym języku, którego wciąż uczymy się od siebie nawzajem, tworzymy wspólnotę – małe lub duże rodziny (bo się ze sobą zaprzyjaźniliśmy albo znaleźliśmy kogoś atrakcyjnego, z kim chcemy się związać). I nie, tego drugiego jeszcze nie znalazłem….

Chodzi mi o to, że uwielbiam proces twórczy. Nie potrafię tego wyjaśnić w sposób bardziej dogłębny niż w tej próbie. To mnie znalazło, tak samo jak ja znalazłem to. I tyle.

Wnioski dotyczące życia i śmierci: Sztuka bycia

W niniejszej pracy podjęto próbę zgłębienia triady Życia, Czasu i Śmierci przez pryzmat psychologii zorientowanej na proces (POP), mitu życia oraz osobistych refleksji. Opierając się na koncepcji Arnolda Mindella dotyczącej ’rzeczywistości konsensusowej”, „snu” i „esencji” (Mindell, *Working with the Dreaming Body*, 1985; Mindell, *The Quantum Mind and Healing*, 2004)¹ argumentowałem, że te trzy siły nie są odrębnymi kategoriami, lecz wzajemnie powiązanymi procesami, które kształtują zarówno nasze osobiste mity, jak i zbiorowe doświadczenie ludzkości.

Na poziomie Życie, zauważyłem, że nasze opowieści i nauki kulturowe – czy to w formie doktryny religijnej, refleksji filozoficznej, czy też artystycznej narracji – konsekwentnie odzwierciedlają próby nadania sensu istnieniu. (Coelho, 1988) przypomina nam, że “Kiedy czegoś pragniesz, cały wszechświat sprzyja ci w osiągnięciu tego celu”. (Erankl, 1946) podkreśla, że “poszukiwanie sensu przez człowieka jest podstawową motywacją jego życia”. Natomiast (Camus, 1942) postrzega życie jako z natury absurdalne. Umieszczając te napięcia w ramach koncepcji mitu życia w teorii pracy z procesem, wykazałem, w jaki sposób nieświadome wzorce zarówno ograniczają, jak i inspirują transformację.

Analizując pojęcie czasu, stwierdziłem, że pełni on funkcję zarówno struktury, jak i doświadczenia. Utwór (Longfellow, 1838) oddaje jego ulotną pilność: “Sztuka jest wieczna, a czas ulotny, a nasze serca, choć silne i odważne, wciąż niczym przytłumione bębny wybijają marsze pogrzebowe ku grobu”.” (Heidegger, 1927) przedstawia czas jako nieodłącznie związany z byciem „w kierunku” śmierci, natomiast (Zimbardo, 2008) wykazuje jego psychologiczny wpływ na ludzkie zachowanie.

POP poszerza to rozumienie: w CR czas ma charakter liniowy; w Świecie Snów jest cykliczny, a w Esencji sprowadza się do wiecznej teraźniejszości. W ten sposób czas staje się nie tylko miarą, ale także przekształcającym progiem między życiem a śmiercią.

W odniesieniu do śmierci niniejsza praca podkreśliła napięcie między strachem a akceptacją. (Camus, 1942) twierdzi, że śmierć zmusza do zadania pytania, czy warto żyć. (Castaneda, 1972) przedstawia śmierć w nowym świetle jako doradcę: “Śmierć to jedyny mądry doradca, jakiego mamy.” (Yalom, 2008) dodaje, że “Fizyczność śmierci nas niszczy, ale idea śmierci może nas ocalić”.”

W Procesie Pracy Śmierć jawi się nie tylko jako koniec, ale także jako sprzymierzeniec w polu snów, nieustannie kształtujący świadomość i zapraszający nas ku Istocie. Mit i wyobraźnia – czy to w postaci Kostuchy, Thanatosa, czy też afrykańskich kosmologii przodków – przypominają nam, że Śmierć jest zarówno strukturą uniwersalną, jak i głęboko osobistym doświadczeniem.

W odniesieniu do wszystkich trzech elementów wyłania się przekonanie, że Życie, Czas i Śmierć są nierozłączne. Nie istnieją one jako odrębne sfery, lecz jako mityczna triada, nieustannie krążąca w ramach procesów indywidualnych i zbiorowych. Jak twierdzą (Nadeer Abazari, 2025), “Opowieści mitologiczne nadal nadają życiu sens egzystencjalny, pełniąc rolę pośrednika między subiektywnym doświadczeniem a zbiorowymi systemami wartości”.”

Potwierdza to, że zmierzenie się z Życiem, Czasem i Śmiercią nie jest jedynie osobistą refleksją, lecz naukowym aktem nadawania znaczenia, zakorzenionym w tradycjach kulturowych, psychologicznych i duchowych. Wkład niniejszej pracy polega na wykazaniu, w jaki sposób POP stanowi wyjątkowy pomost między filozofią a pracą procesową, mitem a doświadczeniem, osobistą refleksją a narracją kulturową. Stosując POP do triady egzystencjalnej, wykazałem, że do Śmierci można podchodzić nie tylko z lękiem, ale i z ciekawością; że Czas można postrzegać nie tylko jako złodzieja, ale i jako nauczyciela; oraz że Życie można ująć nie tylko jako walkę, ale i jako mit w ruchu.

Ostatecznie uważam, że postrzeganie życia, czasu i śmierci jako żywego procesu otwiera drogę do głębszej kreatywności, odporności psychicznej i współczucia. Jak zauważa (Mindell, *The Dreambody in Relationships*, 1987), “Mity życiowe są jak osobiste mity naszego życia. Pojawiają się już wcześnie… i często powtarzają się w kluczowych wydarzeniach naszego życia”.” Uświadamiając sobie te mity, możemy żyć pełniej, umierać bardziej świadomie i postrzegać czas nie jako wroga, lecz jako towarzysza w sztuce bycia.

Tabela 1: Życie, czas i śmierć w poszczególnych poziomach PW

Ćwiczenie.

  1. Znajdź się w stanie spokoju, w cichym otoczeniu. Weź kilka głębokich oddechów i zauważ, jak zapada w ciszę i odczuwasz komfort. Jeśli nie możesz wpłynąć na swoje otoczenie, to nic nie szkodzi – za chwilę może ono stać się Twoim „kwantowym flirtem” (błyskiem uwagi przyciągniętym w tajemniczy sposób, który może być irracjonalny lub nieliniowy, jak ulotny obraz, odczucie fizyczne lub nieznany sygnał).
  2. Kiedy już znajdziesz się w stanie głębokiego spokoju, pozwól sobie poczuć otoczenie lub skup się na swoim oddechu. Czy zauważasz coś? Pozostań w tym stanie, trzymaj się tego.
  3. Trzymaj się tego kierunku i podążaj za tym, co odkryłeś w kroku 2. Pozwól temu po prostu być. Albo stać się. Pozwól temu przybrać formę – może to być dźwięk, rytm, obraz lub dzieło sztuki. Zrób na to miejsce.
  4. Wzmocnij tę esencję. Możesz ją powiększyć – jeśli jest to dźwięk, niech będzie głośny; jeśli jest to rytm, niech będzie wyraźny – albo wyobraź sobie i opisz obraz lub dzieło sztuki, które widzisz. Zwróć uwagę na to, co w tobie rezonuje, gdy to robisz, co przychodzi ci do głowy. Co ta energia do ciebie mówi.
  5. Gdy już znajdziesz tę wiadomość, zapisz ją – możesz to zrobić w sposób szczegółowy lub po prostu tak, jak ją zrozumiałeś. To jest twój proces; odpowiedź tkwi w tobie i jest przeznaczona właśnie dla ciebie!
  6. W jaki sposób pomaga ci to zrozumieć świętą trójcę: Życie, Czas i Śmierć? Czy zmienia to twoje dotychczasowe spojrzenie na sprawę, czy też nawiązuje do twoich snów? Jakie zasady dotyczące twojego istnienia ulegają zmianie?

Mam nadzieję, że to ćwiczenie pomoże Ci odkryć nowe spojrzenie na życie. Że przypomni Ci o Twojej kreatywności i nieograniczonej wyobraźni, które mogą pomóc Ci złagodzić napięcie psychiczne i poprawić samopoczucie.

Pamiętaj, że powaga jest ważna, ale radość to język zmian

Podziękowania

W świecie, w którym panuje nadmiar informacji, a na ich przetwarzanie pozostaje niewiele czasu lub nie ma go wcale, doceniam umiejętności, których nauczyłem się w Deep Democracy Institute w zakresie psychologii zorientowanej na proces. Nauczyłam się również doceniać te nieliczne umiejętności, które posiadam, czyli moje „metaumiejętności”, które pozwalają mi być w pełni świadomą i żyć w rytmie własnego życia, a jednocześnie pozwalają mi oderwać się od rzeczywistości dzięki mojej wyobraźni. Mogę wydawać się nudną osobą i faktycznie staram się to pokazać, aby dać sobie czas na odnalezienie piękna w tym chaosie, jeśli nie ma możliwości zaprowadzenia porządku. To sprawia, że jestem introwertyczką, i nie mam z tym problemu.

Jak już wielokrotnie powtarzałem, trzeba mieć odwagę, by pokazać innym, że jest się przy zdrowych zmysłach, gdy w życiu pojawiają się tak pełne wyobraźni, dziecięce myśli lub marzenia na jawie. Najczęściej spotykamy się z krytyką za naszą ucieczkę od rzeczywistości, ponieważ rzeczywistość uparcie przypomina nam, o ile gorzej nam się teraz żyje w porównaniu z poprzednią minutą. A ja mówię: doceniajcie czas, w którym sobie na to pozwalacie, i żyjcie bez konieczności dopasowywania się do jakichkolwiek norm. No dalej, spróbujcie!

W każdym razie, wszystkim tym licznym „przewodnikom”, „senseiom” i „facylitatorom”, których mamy w szkołach psychologii zorientowanej na proces, którzy docenili i zrozumieli sztukę naturalnego rytmu, dzięki czemu wszyscy możemy zapoznać się z pracą procesową – dziękujemy.

Szczególne podziękowania kieruję do moich opiekunów naukowych: Ellen Schupbach, Yulii Filippovskiej i Desmonda Smitha za ich wskazówki, cierpliwość i zrozumienie dla procesu powstawania tej pracy dyplomowej, a także za wsparcie aż do jej ukończenia, które pozwoliło mi zachować moje artystyczne podejście i swobodę wyobraźni podczas pracy nad tym projektem. Asante sana.

A Tobie, drogi czytelniku, dziękuję za poświęcony czas i za to, że na te kilka chwil, podczas których to czytasz, pozwoliłeś sobie wejść do mojego świata. Mam nadzieję, że Ci się podobało lub przynajmniej coś z tego zrozumiałeś. Jeśli w jakiś sposób Cię to poruszyło, cieszę się. Jeśli przyniosło to Twojemu wewnętrznemu dziecku odrobinę radości z wspomnień, jestem niezmiernie szczęśliwa. Jeśli sprawiło to, że poczułeś smutek, to nic strasznego – były chwile, kiedy ja też czułem smutek, i to jest w porządku. Podsumowując, mam nadzieję, że ten tekst przemówi do Ciebie w jakikolwiek sposób lub w jakiejkolwiek wizji.

To tyle. Do następnego razu, kiedy znów wezmę pióro do ręki i naszkicuję jakiś temat – na razie pa.

Aha, zanim odejdziesz, jaką umowę zawarłeś ze swoją duszą na czas po śmierci?

Bibliografia

Camus, A. (1942). Mit o Syzyfie .

Castaneda, C. (1972). Podróż do Ixtlanu .

Coelho, P. (1988). Alchemik . Harper Torch .

Frankl, V. (1946). Człowiek w poszukiwaniu sensu .

Heidegger, M. (1927). Bycie i czas .

Hill, N. L. (2011). Jak przechytrzyć diabła . Sterling New York .

Longfellow, H. W. (1838). Psalm o życiu .

Mindell, A. (1985). Praca z ciałem w stanie snu .

Mindell, A. (1987). Idealne ciało w związkach.

Mindell, A. (1995). „Sitting in the Fire”: Transformacja w dużych grupach z wykorzystaniem konfliktu i różnorodności.

Mindell, A. (2004). Umysł kwantowy a uzdrawianie.

Nadeer Abazari, S.-M. S. (2025). Sens życia: badanie potencjału narracji mitologicznych we współczesnym życiu. . Kultura, medycyna i psychiatria .

Ruiz, D. M. (1997). Cztery umowy . Wydawnictwo Amber-Allen.

Yalom, I. D. (2008). Wpatrywanie się w słońce: pokonywanie strachu przed śmiercią .

Zimbardo, P. (2008). Perspektywa czasowa .

Bibliografia z komentarzami

Abazari, N. i Saarelainen, S.-M. (2025). Sens życia: badanie potencjału narracji mitologicznych we współczesnym życiu. Kultura, medycyna i psychiatria.

W niniejszym artykule dostępnym w trybie otwartego dostępu przeanalizowano, w jaki sposób narracje mitologiczne odzwierciedlają współczesne teorie nadawania znaczenia (psychoterapia egzystencjalna, model oparty na rozbieżnościach, hierarchiczne nadawanie znaczenia). Podkreślono w nim niezmienne znaczenie mitu jako ramy służącej do konstruowania osobistego znaczenia — co pokrywa się z zawartą w niniejszej pracy koncepcją mitu życia jako elementu niezbędnego dla spójności egzystencjalnej.

Camus, A. (1942). Mit o Syzyfie. Gallimard.

Albert Camus rozwija koncepcję absurdu: napięcie między poszukiwaniem sensu przez ludzkość a milczeniem wszechświata. Sugeruje on pogodzenie się z daremnością życia poprzez bunt, pasję i wolność. To właśnie kształtuje spojrzenie TinTina na życie i śmierć jako siły paradoksalne, gdzie śmierci się nie boi, lecz uznaje ją za wyzwalającą granicę. W niniejszej pracy wykorzystano myśl Camusa do zilustrowania egzystencjalnego ujęcia śmiertelności i sensu.

Castaneda, C. (1972). Podróż do Ixtlanu. Simon & Schuster.

Carlos Castaneda opisuje swoją naukę u yaquijskiego czarownika Dona Juana Matusa, który naucza, że Śmierć jest nieodłącznym towarzyszem i mądrym doradcą. TinTin czerpie z tego, by przedstawić Śmierć nie jako wroga, lecz jako nauczyciela, co wpisuje się w nacisk kładziony przez psychologię zorientowaną na proces na świadomość sił nieświadomych. Mistyczne podejście Castanedy wzbogaca zawartą w pracy doktorskiej analizę Śmierci jako części mitycznej triady.

Coelho, P. (1988). Alchemik. Lampa Harper.

Powieść ta opowiada o podróży Santiago w poszukiwaniu swojej “osobistej legendy”. Coelho podkreśla, że marzenia, znaki i wewnętrzne poszukiwania są siłami napędzającymi życie. Teza odnosi się do Alchemik jako przykład twórczej narracji, która wpisuje się w ramy pracy ze snami i psychologii zorientowanej na proces, potwierdzając pogląd, że życie jest podróżą ku samorealizacji, kształtowaną przez osobiste mity i synchroniczności.

Frankl, V. E. (1946/2006). „Człowiek w poszukiwaniu sensu”. Wydawnictwo Beacon Press.

Frankl, ocalały z Holokaustu i psychiatra, twierdzi, że podstawową siłą napędową ludzkiego życia jest poszukiwanie sensu, a nie przyjemność czy władza. Książka ta stanowi fundament psychologii egzystencjalnej i do dziś jest szeroko cytowana w dziedzinie psychoterapii i filozofii. W niniejszej pracy pogłębia się analizę życia, pokazując, że poza definicjami biologicznymi ludzie kierują się mitami, opowieściami i egzystencjalnym celem — co pokrywa się z poglądem Process Work, zgodnie z którym życie jest „mitem w ruchu”.

Heidegger, M. (1927/1962). Bycie i czas (tłum. J. MacQuarrie i E. Robinson). Harper & Row.

W swoim przełomowym tekście Heidegger przedstawia koncepcję bycie-w-kierunku-śmierci jako centralny element ludzkiej egzystencji. Dla Heideggera czas nie jest jedynie liniowy, lecz stanowi sam horyzont, w ramach którego rozumie się bycie. To odniesienie wzmacnia Czas rozdział, w którym krytykę linearności osadza się w filozofii egzystencjalnej i łączy ją z uznaniem przez POP cyklicznych i ponadczasowych wymiarów.

Hill, N. (2011). Jak przechytrzyć diabła. Sterling.

Dzieło Hilla, napisane pierwotnie w 1938 roku, ale opublikowane pośmiertnie, przedstawia alegoryczną rozmowę z “Diabłem”, w której zgłębia się temat strachu, zwątpienia w siebie oraz uwarunkowań społecznych. TinTin odwołuje się do tej książki, aby nakreślić ludzką walkę o wolność i autentyczność. Podkreśla to jej motyw życia jako mitu więziennego (czas jako naczelnik, śmierć jako wolność), a jednocześnie uwypukla napięcie między uwarunkowaniami kulturowymi a osobistym wyzwoleniem.

Longfellow, H. W. (1838). Psalm o życiu. Głosy nocy.

Wiersz Longfellowa zachęca czytelników do działania, pełnego życia i pozostawienia trwałego dziedzictwa. Wers “Sztuka jest wieczna, a czas przemija” nawiązuje do rozważań TinTina na temat ulotności czasu i wynikającej z niej pilności. To źródło literackie wzbogaca poetycki wymiar pracy, w której czas jest jednocześnie darem i złodziejem.

Mindell, A. (1985). Praca z ciałem w stanie snu. Routledge.

Ten podstawowy tekst stanowi wprowadzenie do psychologii zorientowanej na proces (POP) i analizuje, w jaki sposób objawy fizyczne oraz sny niosą ze sobą ukryte przesłania. TinTin opiera znaczną część swojej metodologii na koncepcji Mindella, wykorzystując procesy snowe do interpretacji życia, czasu i śmierci wykraczającej poza rzeczywistość powszechnie uznawaną.

Mindell, A. (1987). Idealne ciało w związkach. Routledge.

Mindell rozszerza koncepcję POP na dynamikę relacji, pokazując, w jaki sposób mity życiowe i nieświadome wzorce kształtują interakcje. W swojej pracy wykorzystuje to do wyjaśnienia, w jaki sposób mity wywodzą się z dzieciństwa, rodziny i wpływów kulturowych, a następnie przejawiają się w powtarzających się trudnościach relacyjnych lub egzystencjalnych.

Mindell, A. (1995). „Sitting in the Fire”: Transformacja dużych grup poprzez wykorzystanie konfliktów i różnorodności. Wydawnictwo Lao Tse.

Praca ta rozszerza zakres teorii POP na konteksty społeczne i grupowe. Nacisk położony w niej na konflikt, różnorodność i przemianę odzwierciedla szerszą tezę pracy doktorskiej, zgodnie z którą Życie, Czas i Śmierć nie są odizolowanymi siłami, lecz oddziałują na siebie w obszarze zbiorowego doświadczenia ludzkiego.

Mindell, A. (2004). Umysł kwantowy a uzdrawianie: jak wsłuchiwać się w objawy swojego ciała i na nie reagować. Wydawnictwo Hampton Roads.

W tym miejscu Mindell łączy metafory fizyczne i duchowość w ramach POP. TinTin wykorzystuje pojęcie “kwantowych flirtów” — subtelnych sygnałów lub ulotnych przebłysków świadomości — jako narzędzia do twórczej eksploracji Życia, Czasu i Śmierci. Stanowi to bezpośrednie wsparcie dla jej ćwiczeń twórczych i praktyki śnienia.

Ruiz, D. M. (1997). Cztery porozumienia. Wydawnictwo Amber-Allen.

Ruiz proponuje system wartości oparty na mądrości Tolteków: bądź nienaganny w swoich słowach, nie bierz rzeczy do siebie, nie wyciągaj pochopnych wniosków i zawsze daj z siebie wszystko. TinTin odwołuje się do Ruiza, by zilustrować, w jaki sposób przekonania i narzucone sobie zasady kształtują mity życiowe. Potwierdza to jej nacisk na przeformułowanie osobistych narracji jako sposobu na przemianę egzystencji.

Yalom, I. D. (2008). Wpatrywanie się w słońce: jak pokonać strach przed śmiercią. Jossey-Bass.

Yalom, psychoterapeuta egzystencjalny, twierdzi, że bezpośrednie zmierzenie się ze śmiercią może zmniejszyć lęk egzystencjalny i wzmocnić witalność. Niniejsza praca potwierdza tę tezę Śmierć rozdział, w którym śmierć przedstawiono nie tylko jako stratę, ale także jako szansę na przemianę, nawiązując tym samym do poglądu POP, zgodnie z którym śmierć jest towarzyszem i nauczycielem.

Zimbardo, P. i Boyd, J. (2008). „Paradoks czasu: nowa psychologia czasu, która odmieni twoje życie”. „Free Press”.

Zimbardo i Boyd rozwijają koncepcję “perspektywy czasowej” — orientacji psychologicznych (przeszłość, teraźniejszość, przyszłość), które kształtują zachowanie, samopoczucie i kulturę. Odniesienie to wzbogaca Czas dyskusję, wykazując, że czas jest nie tylko obiektywny, ale i głęboko subiektywny, co pokrywa się z rozróżnieniem POP między czasem konsensusu, czasem snu i czasem esencji.